O tym, jak Jezus ratował moje życie.

„Albowiem aniołom swoim polecił, Aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich.” (Psalm 91:11)
Bóg jest zawsze i wszędzie, gotów chronić nas i uczyć. To tylko od nas zależy czy będziemy się Go słuchać.
Ja posłuchałam. I uratował mnie. W ubiegłym roku podczas dalekiej podróży na autostradzie (co oznacza niemałe, ale zgodne z przepisami, prędkości) w zupełnie niespodziewanym momencie usłyszałam głos: ZWOLNIJ. Sytuacja wyglądała tak: jadę (jedziemy) autostradą – łączą się tak naprawdę dwie duże niemieckie autostrady (czyli – po kilka pasów), my poruszamy się „tą po lewej stronie”. Po prawej nikogo, po lewej – żadnego auta. Z przodu po lewej stronie – TIR. Więc słyszę głos: ZWOLNIJ i… zwalniam. Nagle, TIR po skosie zjeżdża na prawo, na tę drugą autostradę. Gdybym nie zwolniła… DZIĘKUJĘ TOBIE PANIE ZA OCHRONĘ! Tego samego dnia, na tej samej drodze, tym samym samochodem i z tym samym „składem” osobowym… w ODPOWIEDNIM MOMENCIE zahamowałam i… nie wjechaliśmy w korek autostradowy. DZIĘKUJĘ PANIE!!!
A na polskich drogach, w naszej kochanej Zielonej Górze, całkiem niedawno, kiedy skręcałam z Wrocławskiej w Lwowską (wewnętrznym pasem) i kierowca jadącego przede mną samochodu tuż za zakrętem i za wysepką (przejście dla pieszych) postanowił z nieznanych mi powodów… zawrócić… Też zahamowałam, a auto jadące za mną (z kierowcą, który pewnie też się tego nie spodziewał), zdążyło „uciec” na drugi pas i…nie wjechało we mnie. Prędkości niewielkie, ale JAKA CUDOWNA BOŻA OCHRONA!!!

Justyna