"W domu Ojca mego wiele jest mieszkań, gdyby było inaczej byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce." (Jana 14:2)

 

Główna    O nas    Forum    Czytelnia    Kazania MP3    Pieśni MP3    Pliki Video    Polecamy    Księga gości


 Temat: Świadectwo Twojego nawrócenia.
Autor
Post
...dysiek(Dariusz)

Data:
17-12-2007 22:36
             

Zacznę jako pierwszy, ale proszę nie dyskutujmy akurat tu. Piszcie proszę o tym jak was przyprowadził Bóg do siebie. Budujmy się. Jezus żyje i działa. Tu teraz obok nas. Pan nas kocha ale prowadzi różnymi drogami bo jesteśmy inni. Wierze,że macie coś ciekawego budującego do napisania w tym temacie.

--------------------------------------------------------------------------

Jestem dzieckiem przebudzenia. I nie takiego z Brazylii czy innej Afryki. Przyjąłem Jezusa do serca w trakcie nauki w Technikum Leśnym w Warcinie w 1992 roku. To jest męska rygorystyczna, mundurowa szkoła z internatem. W tym czasie nawróciła się prawie 1/3 szkoły,( 300-tu uczniów). To było coś niesamowitego. Codziennie była społeczność przed lekcjami spotykaliśmy się na modlitwie w jednej z klas, a południu tam gdzie sie dało.... Byłem punkiem i bardziej mnie interesowała gra w kosza, ale na mojej drodze życia stanął Jezus. To było jak ogień. Jeden "zapalał" się od drugiego..... Do naszego pokoju trafił Leszek - koledzy dość ostro go traktowali. Myśmy poza tym, mieszkali w dwójkę i pomyśleliśmy sobie:
- "A co tam niech dżizus, mormon z nami mieszka ......." młodzież potrafi być okrutna i dosadna, ale jest też szczera.... Zaczęliśmy rozmawiać, czytać jego książki,( i Biblię przede wszystkim :P )....... Zawołałem do Boga w pociągu na peronie na dworcu w mieście w którym teraz jestem w zborze..... Skończyłem właśnie czytać skrypt na końcu którego była modlitwa o nowe narodzenie...... Nigdy nie paliłem, nie ćpałem, nawróciłem sie jako nastolatek, nie mam do opowiedzenia jakiś spektakularnych rzeczy dotyczących mnie samego i podobnie jak dzieci wychowane w zborach mógłbym wtedy pomyśleć czasem że Pan za bardzo nie miał mnie z czego uwalniać..... Nie prawda! Uwolnił mnie z buntu, arogancji i paskudnej ludzkiej natury za co mu chwała!
W szkole nie było względu na osobę nawracali się sataniści i "spokojni".... w ciągi 3 lat i w parę godzin.
Pamiętam jak dziś jak Artur wszedł do naszego pokoju i rozmowa zaczęła się od słów:
-" Te fenemene co by było jak bym ci dał w ryj?"... po kilku godzinach poszedł do łazienki, ściął włosy, wywalił środek którym się zwykł odurzać i poszedł do swoich kumpli z kapeli " The Kisiel" mówiąc im, że nie może z nimi już grać. To był szok dla wszystkich. Dzisiaj nie ma chyba zboru na pomorzu gdzie nie ma kogoś z Warcina. Sporo ludzi służy aktywnie w kościele. Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienie jak trafiłem do zboru i byłem zaskoczony, że tyle kobiet jest - u nas było do 80 -ciu chłopa i ani jednej niewiasty.( Trochę żartuję w ostatnim zdaniu) Taki w skrócie był mój początek na najważniejszej drodze....
Pozdrawiam.
link  
 
jeremiasz

Data:
18-12-2007 07:49
             

Cos o mine:

Pierwszy raz - jak pamiętam - o Jezusie myślałem w dzieciństwie i bolało mnie to, że Go zabili i że nie mogę zostać już Jego uczniem. Wtedy coś przeżyłem, nie wiem jak to nazwać - pamiętam, że było mi bardzo dobrze i czułem się lekki, czysty. Brak słów aby to oddać, potem życie zrobiło swoje.

Zacząłem grzeszyć na całego. Można powiedzieć, że byłem tym który ciągnął w stronę złego.Brnąłem sam i pokazywałem tę drogę innym. Trwało to kilka lat. Nie liczyłem się z nikim i niczym, lansowałem myśl: zemsta jest rozkoszą bogów - ja lubię się mścić więc jestem bogiem,szatana nazywałem ojcem, a on pogrążał mnie coraz bardziej.Można powiedzieć, że byłem opętany pożądaniem. Rozwaliłem rodzinę znajomego wiążąc się z jego żoną. Mieszkaliśmy razem około 10 lat. Zamiast sielanki, do której tęskniliśmy nasze życie było piekłem dla nas, tj. nas dwojga, jej córki i naszego syna.Wtedy w jej rodzinie nawróciły się 3 osoby.Zaczęto głosić również nam. Kobieta z którą byłem i jej córka nawróciły się. W domu rozgorzała wojna religijna, szybko w Biblii wyczytałem jakie powinny być chrześcijanki i kiedy postępowały inaczej miałem argument nie do obalenia.

Zostałem i ja członkiem zboru (kchwe)nie patrząc czego tam uczą. Ochrzczono nas w imie Ojca i Syna i Ducha sw i zacząłem służbę. Każdy by poszedł gdyby mu obiecano, że Pan naprawi Twój związek i że będzie super.Dla mnie kimś najważniejszym - wtedy - była ta kobieta.Była to aż obsesja, czy opętanie - jak narkotyk.

Zacząłem chodzić do więzienia by głosić, prowadzić grupę domową itd. Jednak kiedy na nabożeństwie wszyscy się radowali mi było smutno. Psalm 51 był moim wołaniem. Trwało to około 2,5 roku. Zamieszkał z nami wtedy mój podopieczny z więzienia, który się nawrócił (były narkoman, nosiciel hiv). Nawet nie wiesz jaką wojnę stoczyłem z chrześcijanami abym mógł go przyjąć do domu.W tym czasie rwał mi się kontakt ze zborem bo nie potrafiłem zaakceptować pewnych nauk które były niezgodne z Biblią. Byłem ciągle rozdarty tym co Bóg mi pokazywał w Biblii a tym czego uczono w zborze i tym co ja miałem w głowie. Trudno mi było przyjąć wszystko co mówiła Biblia, musiałbym zbyt wiele odrzucić, strasznie się szarpałem. Było mi coraz ciężej. W końcu
odeszliśmy. Poszliśmy do zboru ewangelicznego(Kech). Po czasie okazało się, że ewangeliczny to on jest jedynie z nazwy. W środku są ludzie, którzy byli kiedyś (nie wszyscy) świadkami i w dużej mierze głoszą nauki Rassela (z jego książek).W domu znowu wybuchła wojna religijna, mój podopieczny, kobieta z którą byłem przyjęli te nauki i poszli za nimi. Zaprzyjaźnili się bardzo ze sobą a ja wyleciałem z domu na ulice (po około roku mieszkania w domu, który już nie był mój).
Świat się zawalił.

Służyłem Bogu, starałem się być wierny Biblii, przygarnąłem chorego do domu, chodziłem do wiezienia.
Całe życie wtedy wydawało się być służbą Bogu i nagle świat się wali, a najbliżsi - chrześcijanie stali się najgorszymi wrogami.
Pytanie dlaczego?.. .i cisza.
Pytanie kto jest winny? ..mówiono, że ja. Więc pogodziłem się z tym i zacząłem prosić Boga by mnie zmienił i......nic zero zmian.
Doprowadziłem siebie do samopotępienia. Jedynym pragnieniem było pragnienie śmierći. Prosiłem już tylko Boga oto aby pozwolił mi umrzeć. Gdyby nie to ze wiedziałem, że po śmierci ciała męki duszy pozostają, popełniłbym samobójstwo.Zachorowałem na jakieś zapalenie i postanowiłem to wykorzystać. Położyłem się do łóżka, przestałem jeść, zrezygnowałem z leków (tak właściwie to wtedy zrezygnowałem ze wszystkiego), aby umrzeć i mieć choć chwile spokoju. Wtedy dopiero Bóg się odezwał i pokazał mi dwie rzeczy:
- z Listu do Rzymian 6.6-7 to, że z Chrystusem jestem ukrzyżowany wprowadziło mnie w stan cudownej wolności (NIE POTRAFIĘ OPISAĆ TEGO SŁOWAMI)
- oraz udzielił mi rady psalmem 37.1-8 - wtedy zobaczyłem, że Jemu nie ufam.
I to był mój start.
To czego mnie nauczono w kościele
nie zdało egzaminu. Jezus praktycznie był mi obcy (pomimo że modliłem się językami, wiele
robiłem w jego imieniu). Czytając drugie wydanie tysiąclatki poznałem Boga JAHWE - łagodnego, pełnego miłosierdzia,
wspaniałego Boga żydów. Boga który był żywy, realny i działający. Jemu zaufałem i z Nim chciałem być, On mi pokazał dlaczego tak skończyłem. Rozpocząłem naukę w jego szkole życia i teologii.
- pokazał mi że mój związek z tą kobietą to dalej było cudzołóstwo (pomimo, że otaczający mnie wtedy liderzy mówili inaczej)
- pokazał dlaczego wszystko mi zabrał
- nauczył wierzyć Biblii
- i co najwspanialsze poznał mnie z Jezusem, pokornym sługą Jahwe z Księgi Izajasza.
- sprawił, że pokochałem Jezusa, bo nawet tego nie umiałem.

Kocham Go za to, że pozwolił mi być ze sobą. Poznając Biblię przekonałem się jak wiele ludzie zmienili i że dużo straciłem nie traktując poważnie Jego Słowa. Zacząłem analizować moje chrześcijaństwo, aby w pełni korzystać ze wszystkiego co miał pierwszy kościół a czego dziś nie ma. Moje dociekania wypłynęły z pytania, czy przypadkiem praktykując coś niezgodnego z nauką apostołów nie pozbawiamy się duchowego bogactwa. kiedys jeden brat zadal mi pytanie cosadze o chrzcie w imie Ojca i Syna i Ducha a chrzecie w imie Pana Jezusa.Kiedy zaczołolem modlic sie myslec o tym gdzieś wewnętrznie poczulem, że czegoś mi brakuje i że nie będę mógł nikogo ochrzcić (pomimo że dawniej udzielałem chrztu) dopóki sam nie będę tego miał. Po chrzcie w imie Pana Jezusa doświadczyłem czegoś co nazwałbym pogłębieniem świadomości śmierci z Chrystusem, takim zupełnym pogrzebaniem wszystkiego. Zobaczyłem, że jestem oddzielony, odłączony od wszystkiego. Wiedziałem, że nie mam już powrotu, że pozostała mi tylko droga do przodu za Jezusem i nauka wszystkiego od nowa od Niego. Nauka posłuszeństwa, wiary, prawdy. Pan pokazał mi jak w Starym Testamencie traktował swoje sługi - on kazał a oni szli i wykonywali. Podobnie zaczął traktować mnie (w konkretnych sytuacjach pokazywał jakie nastawienie mam przyjąć, jak myśleć i postąpić aby to było zgodne z Jego zamysłem). Czułem z każdej strony kij pasterski, który kształtował moje wnętrze, dopóki nie zrozumiałem, że jego wola jest wolnością i nie zacząłem jej szukać i pragnąć. Jako wzór wiary Pan pokazał mi Abrahama i prostą obietnicę jakiej mu udzielił. Dowiedziałem się jak wiara rozwija się w oparciu o Jego Słowo oraz że niewiara jest jak zgnilizna, która trawi i rozkłada.

Radą jaką dostałem było proste zdanie:nie bywaj poruszany (niech nie skłania cię do działania);to co widzisz, czujesz, słyszysz niech porusza cię to w co wierzysz. Zrozumiałem, że zmysły mogą być przeszkodą dla wiary. Wszystkie zmiany jakie zaistniały we mnie wypłynęły z wiary w to co Pan powiedział. Pan zaczął też kształtować moje poznanie Jego Słowa. Biblię czytałem prawie na okrągło. Przeczytałem większość przekładów na język polski. Biblia stała się najwspanialsza księgą. Szukałem w niej poznania, mądrości i prawdy. Pan mnie nie zawiódł. Pozwolił poznać siebie i Jego Słowo, kształtując moje spojrzenie na to wszystko co mnie otaczało. Zrozumiałem, że najlepiej jest rozumieć tak jak zostało napisane, że takie podejście buduje wiarę.

Dzisiaj po latach Jego nauki ,Zycia w wierze z Nim umilowanym ukochanym Panem i przyjacielem mogę zaświadczyć, że On jest taki sam jaki był, że wszystko to co jest napisane o Nim jest prawdą, i że szczęsliwy czlowiek ktory w Nim poklada zaufanie
link  
 
Halina W

Data:
20-12-2007 09:39
             

Mówi się o innych ale niewiele o sobie. Bóg w moim życiu okazał sie Bogiem żywym i realnym i wiem, że wybrał mnie już zanim Go szukałam. Urodziłam się w rodzinie katolickiej.Od samego początku jak tylko zdołałam myślec kochałam Boga i to co w tym kościele czyniono (obrzędy i tradycje). Moje serce kochało Boga.W szkole podstawowej miewałam wiele snów i w nich diabeł mnie straszył ale pewnej nocy Bóg dał mi sen.Ten sen dzielił się na dwie części- ciemną i kolorową.Ciemna częśc: tułam się po terenach miasta,jest ciemno i ponuro a nawet chodziłam po kuli ziemskiej w ciemnościach.Ciemna częśc kończyła sie w gabinecie niby lekarskim ale to nie był lekarski tylko biuro. Kolorowa częśc: jestem w brązowej łódce na pięknym morzu a niebo śliczne (do tej pory to pamiętam ). Lódką kieruje Ktoś uśmiechnięty,twarz pogodna i patrzyła na mnie i uśmiechała się.To było piękne i miłe.Sen do dzisiaj pamiętam.Teraz wiem, że przedstawiono mi obraz mojego życia tu na ziemi.W latach licealnych (chyba II klasa) na świątecznej mszy (dużo ludzi) zostałam duchowo uniesina podad ludzi i w sercu doznałam olśnienia, że jest pełno ludzi a ja nie mam z kim porozmawiac o Bogu. Przestałam chodzic na msze i zaczęłam własnymi słowami modlic się o ludzi,z którymi będę rozmawiac o Bogu i modliłam się o miejsce, do którego będę uczęszczac na" msze". Trwało to kilka miesięcy. Po liceum poszłam od razu do pracy do służby zdrowia do biura - zostałam referentem ekonom.Codziennie musiałam studiowac przepisy i przeglądac codzienną prasę.Pewnego dnia w zwykłej gazecie w kąciku uśmiech ukazał się fragment psalmu 51 z tysiąclatki ( Ps.51,3-4 i 12-13 ).To był taki malutki wycinek a kiedy ja go czytałam to zrobił sie w moich oczach tak wielki,że dokładnie go przeczytałam.Wycięłam go i wsadziłam do portfela.Codziennie musiałam (tak czułam) go czytac i po może miesiącu wyrył mi sie ten fragm.w sercu.To była moja modlitwa o mnie. Bóg zaczął w moim życiu działac. Dał mi ludzi, z którymi rozmawiałam (-wiam) o Bogu, dał mi miejsce, do którego uczęszczam.Przede wszystkim poznałam Pana Jezusa,jest moim zbawicielem,jestem wolna.Jestem wierząca,mam rodzinę wierzącą.To jest krótkie świadectwo nawrócenia. Bóg czynił i czyni wiele cudów, znaków, dał mi poznanie swojego słowa.Gdybym miała opisac-to było by to bardzo dużo-wiele książek.Może kiedyś.
link  
 
Dlatego

Data:
18-01-2008 01:53
             

Urodziłem się 08 maja 1970 roku w Przeworsku. Od urodzenia mieszkałem w wiosce Łopuszka Mała. Moja rodzina była tam przyjezdna, ponieważ tata pochodził z wioski Hucisko Jawornickie a mama z Manasterza. W związku z tym zawsze czułem się tam obco. Miałem kilku kolegów lecz żadnego nie nazwałbym przyjacielem. Moja rodzina była zajęta ciężką pracą na roli więc często czułem się osamotniony. Jeśli chodzi o religię to byłem wychowywany przez babcię w zakresie pacierza, chodziłem co niedziela na msze do kościoła w Kańczudze. Od najmłodszych lat widziałem u siebie rozdźwięk pomiędzy wyznawaną religią, życiem codziennym i ewangelią. Odczuwałem sympatię do Jezusa, którego nie znałem za bardzo. Podziwiałem Go za moc jaka pozwoliła Mu tyle wycierpieć aż do śmierci. Jednak nie miał On wpływu na moje życie pełne grzechu, lęku i poczucia winy. Zwracałem się osobiście do Jezusa w chwilach szczególnie kryzysowych. Po szkole podstawowej uczyłem się w zawodówce a potem w technikum budowlanym w Rzeszowie i mieszkałem w internacie. W tym okresie poszukiwałem spełnienia w sporcie. Dopiero pod koniec szkoły zacząłem się zastanawiać jak zmienić swoje życie. Przez krótki okres czasu spotykaliśmy się w małej grupie zainicjowanej przez kolegę (jest teraz księdzem) czerpiącej prawdopodobnie wzór z ruchu Światło-Życie. Pewnego dnia kupiłem na ulicy biblię i czytałem ją według kalendarza liturgicznego dziwiąc się, że nie znajduję wszystkich tekstów (było to tłumaczenie wydane przez Towarzystwo Biblijne). Przychodziła do mnie coraz większa świadomość grzechu w którym żyłem. Podjąłem próbę spowiedzi z całego życia lecz lęk przed odrzuceniem wpłynął na brak szczerości wyznania i poczucie winy ciągnęło się jeszcze długo za mną. Po maturze brałem udział w wyjeździe wprowadzającym w życie zakonne na którym usłyszałem wezwanie Boga do głoszenia Jego Słowa i zrozumiałem je wtedy jako powołanie do bycia księdzem zakonnym. Pomyślałem, że będzie to pokuta za moje grzeszne życie. Moje wewnętrzne problemy nie rozwiązały się poprzez samo bycie w zakonie. Podczas rocznego nowicjatu miałem okazję przeczytać biblię poznańską. Na studiach w Krakowie zacząłem uczęszczać na spotkania modlitewne (wewnątrz zakonu) mające rys charyzmatyczny. Wtedy powoli poznawałem biblijny obraz Boga. Dużą rolę odegrał wtedy brat Wiesław Wróbel i książka H. Mühlena "Nowe Życie z Bogiem". W Częstochowie 30 maja 1992 roku zacząłem mówić innymi językami na dużym spotkaniu Odnowy w Duchu Świętym. Po roku musiałem opuścić zakon i przeniosłem się do seminarium diecezjalnego w Warszawie. W trakcie dalszych studiów zetknąłem się z Ruchem Nowego Życia a sięganie do biblii dało mi pewność co do Bożej Miłości i mojego zbawienia dzięki doskonałej ofierze Jezusa na krzyżu. Moją pasją stało się głoszenie ewangelii. W końcu stanąłem przed wyborem autorytetu w moim życiu. Wybierając Boga i Jego Słowo odrzucam wszystko co jest z Nim sprzeczne. Poznałem aż do dziś różne wspólnoty, a teraz pragnę aby rozwinęła się wspólnota wśród Polaków mieszkających w Londynie.
link  
 
Izabela

Data:
24-03-2008 21:58
             

Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma nic gorszego jak światowa kobieta i nic piękniejszego niż nawrócona kobieta. Takie też jest i moje świadectwo.

Jakże łatwo przychodzi nam odrzucenie i potępienie drugiego człowieka.

Pan Jezus widział moje zagubione życie. Słyszał moje modlitwy i pragnienie, żeby życ tak ,aby się Jemu podobac. Szukałam Pana. Z całej siły szukałam Go a On dał mi się znaleźc.

Tak naprawdę, po raz pierwszy spotkałam przyjaciół w zborze. Pastor był pierwszą osobą, która okazała mi zainteresowanie i chęc pomocy. Lider grupy domowej przez kilka lat był moim prawdziwym ojcem duchowym w wierze.

Taki jest Jezus. Taki jest jego Kościół. Dzięki Ci Panie.
link  
 
Alicja

Data:
12-06-2008 20:37
             

Pochodze z rodziny katolickiej. W moim domu nie czytano biblii. Bylam bardzo gorliwa katoliczka. Gdyby ktos mi powiedzial, ze bede babtystka nie wiem co bym zrobila komus. Kiedy mialam 16, 17 lat przesladowal mnie strach, mialam mysli gdzie bede po smierci. Bedac katoliczka myslalam do nieba chyba nie pojde nie jestem taka swieta, chyba do czysca, ale i tego czysca balam sie, balam sie cierpien.Mieszkalam na stancji i tam przeczytalam ulotke o Krolestwie Bozym. Te slowa zapadly w moim sercu. Chcialam cos wiecej czytac na ten temat. Zadzwonilam do ksiedza z prosba kupienia bibli, ale nie mial. Pojechalam do wiekszego miasta, nigdzie nie moglam kupic. To byly lata 1982. Pracowalam z pewna siostra ze zboru Chrystusowego. Obserwowalam ja, byla bardzo mila, zastaniawialam sie skad ona to czerpie ten spokoj, radosc. Kiedy wyszla za maz pojechalam ja odwiedzic. Od niej otrzymalam  nowy testament. Bylam niezmiernie zadowolona, ze nareszcie mam Slowo Boze. Czytalam, ale nie wiele rozumialam. Wiedzialam jednak, ze potrzebuje zmiany. W tym czasie poznalam meza. Odwiedzal mnie, potem zaprosil na ewangelizacje. Pierwszy raz bylam w takim kosciele. Pamietam ewnagelizacje prowadzil mlody seminarzysta z W-wy. Po raz pierwszy uslyszalam zywe slowo mowiace o Jezusie, bylam zafacsynowana. W pewnej chwili odczulam tak silnie obecnosc Jezusa, bylam w ekstazie, cudowne uczucie, po moich policzkach splywaly lzy. Od tego momentu mialam pragnienie chodzic do zboru i zapragnelam przyjac chrzest. Potem wyszlam za maz. Po paru latach zasnelam duchowo. Obudzilam sie w 1995r kiedy spotkalam sie z prorokinia, ona modlila sie o mnie, w tym czasie interesowalam sie chrztem Duchem Sw. Poprosilam ja o modlitwe w tej sprawie i zostalam ochszczona . Duch Sw. wykonywal prace we mnie. Dal mi odwage do dzielenia sie swiadectwem  i dobra nowina.Mam pewna prace, gdzie moge swiadczyc, odczuwam przy tym namaszczenie.Moge ludziom dodawac otuchy w Panu.Bardzo cenie modlitwe, chodze na grupy modlitewne.
link  
 
Iwona

Data:
16-06-2008 19:49
             

Super temat!

Moje świadectwo pewnie nie jest takie wielkie. Kiedy narodziłam sie na nowo - a stało sie to na peryferiach miasta około 22.00 zimą. Wyszłam z małego domku na przedmieściu i zapomniałam zadzwonić po taksówkę. Nie było wtedy telefonów komórkowych. Stanęłam na rozdrożu i pomyślałam - pójdę na autobus albo postój taxi. I było to jakieś trzy kilometry od domu. I nie zauważyłam jak w kilka minut dobiegłam a w zasadzie dopłynęłam w powietrzu !do domu - w butach albo na butach. I miałam wtedy bardzo trudny okres w życiu - brałam tabletki nasenne a wtedy zapomniałam je wziąć i zasnęłam jak zabita.
Moja mama - ortodoksyjna katoliczka jak dowiedziała się - że chodzę do "sekty" nie chciała mnie znać a po jakimś czasie zapytała mnie - " masz te tabletki nasenne?" a ja na to - mam i już ich nie potrzebuję! a ona - z niedowierzaniem -- to coś ci ta twoja wiara dała! a dziś moja mam jest osobą wierzącą!
link  
 
Radek

Data:
08-07-2008 14:50
             

Chwala Panu . Z pszyjemnoscia podziele sie tym co dobry Bog uczynil w moim zyciu teraz mam 24 lata i jestem wolny szczesliwym czlowiekiem obmytym oczyczonym to droga krwia Pana naszego Jezusa Chrystusa. ale nie zawsze tak bylo wiele lat blodzlilem jak ta owca bez pasteza szukajac zapelniena pustki ktora byla w mym sercu popszez narkotyki alkochol papierosy oraz inne grzechy o ktorych nie warto pisac zylem ulica i probowalem jak moglem aby sie przypodobac temu swiatu co wkoncu doprowadzilo mnie do tego ze stracilem szkole zaufanie rodzicow weszlem w konflikt z prawem a mialem zaledwie 16 lat moja duszo zostala zwiozana przez grzeh oraz djabla i w koncu nie wytszymalem calkowicie odizolowalem sie od otoczenia w duszy mojej byl ogromny lek ktory nie pozwalal mi normalnie funkckonowac moje zycie toczylo sie wokol szpitala psychjatrycznego a czterech scian pokoju miedze czasem poznalem dzewczyne ktora mnie odwiedzala w domu i z nia loczyl mnie tylko grzech ja rowniez wiele razy skrzywdilem to byl straszny okres w moim zyciu wielka ciemnosc i swiatla nie bylo ale dzieki Bogu i takiemu grzesznikowi jak ja zaswiecil Chrystus i dal nowe zycie po modlitwie wiezocej osoby w szpitalu i potym jak przyzwalem krwi Jezusa Chrystusa Pan dotknal mego serca tam w srodku gdzie nibylo nadziej panka Doroc pszeniknela moje serce i to bylo tak wspaniale ze swiadomosc tego ze Bog istnieje na trwale pozostala wmym sercu Pan zupelnie zmienil moje zycie zaczolem czytac Ewangelje z ktorej czerpie wiedze o tym ktory tak mocno mnie ukochal i z niej dowiedzialem sie miedzy innymi co mam robic zeby byc zbawonym to Slowo naprawde jest zywe i zmienilo moje podejscie do wielu spraw oczywiscie wyznalem swoje winy pszed Panem oraz prosilem o pszebaczenie i oto aby krew Panska oczyscila i uwolnila mnie i to naprawde zadzialalo Jezus uczynil mnie wolnym radosnym a pszede wszystkim zbawionym czlowiekiem dzieckiem Bozym napelnil mnie Duchem Swoim i dal cel za ktorym podozam niechcem juz byc tylko sluchaczm Slowa ale takze wykonawca niech was Pan plogoslawi jesli pszeczytales to swiadectwo to bardzo cie prosze abys wsej modlitwie podzekowal Panu za Jego Laske i pomodlil sie za moj nie zbawiony dom z Bogiem
link  
 
Darek

Data:
09-07-2008 17:19
             

   * BYŁEM W WIĘZIENIU A PRZYCHODZILIŚCIE DO MNIE.*Mt.25.36       Witam wszystkich i gorąco pozdrawiam w Panu naszym JEZUSIE CHRYSTUSIE,miesiąc temu mineło pół wieku mojego życia,a dziesięć lat życia w CHRYSTUSIE..W oczach świata i ludzi byłem człowiekiem straconym i przekreślonym.człowiekiem kórego już się nie da zmienić,i także ta myśl napawała moje serce.dlaczego.ja nazywam dobro złem,a zło dobremi skąd w mym sercu jest tyle nienawiśći do świata i do ludzi.Początek zaczął się w łonie matki.jej zranienie dotkneło mnie.serce jej zostało przepełnione zdradą,a przez zdradę weszła nienawiść do jej serca i do poczęcia które było w jej łonie,i przez poczęcie w nienawiśći urodziłem z nienawiścią,i tak dorastając dorastała i dojrzewała we mnie ninawiść,nienawiść przez duże N.Prawie połowę lat swojego życia przesiedziałem w więzieniu,gdyż nienawiść wydawała swoje owoce,Gal.19-21.Stałem się jednym z największych przestępców nie tylko tych okolic,moim celem życia był pieniądz,a jeśli celem, to ten kto stawał na drodze do tego celu,był eliminowany.Kiedy serce człowieka jest wypełnione nienawiścią,to nie ma dla niego żadnych skrupółów.Uważłem się za doskonałego przestępcę,nigdy nie dałem się złapać,a każdego roku,począwszy od roku 80-tego,przebywałem za kratkami,wtedy jeszcze nie rozumiałem,że to już było w planie BOŻYM,i że te więzienie stawało się dla mnie błogosławione,gdyż ON wpierw tam przyszedł,abym mógł go tam spotkać,ale mineło jeszcze parę dobrych lat,zanim nastąpiło moje oddanie śię całkowicie CHRYSTUSOWI.Do roku 1998,moje winy i grzechy wyrosły ponad mnie i sięgały aż nieba,stałem się jednym z najniebezpieczniejszych przest,epców,wrogiem publicznym nr.1,kilka razy uciekałem z więzienia,żeby być dobrym bandytom szkoliłem się w różnych sztukach walki,i byłem nie uchwytny,ale nie dla BOGA,ON już miał mnie w swoim planie,dlatego kiedy byłem aresztowany za jakąś bzdurę,gdzie ktoś inny nie był by zamnykany,to mnie jednak zamykano.I tam właśnie w więzieniu każdego razu spotykałem się z NIM,i zacząłem JEGO poznawać przez JEGO SŁOWO,ja wiedziałem doskonale że popełniam wielkie zło,ale mi nie były potrzebne rady,ja potrzebowałem MIŁOŚCI,aby ktoś po przez miłość,nauczył mnie kochać,i nigdy takiej osoby nie znalazłęm,nawet żona,mnie przekreśliła,a ja tak bardzo pragnąłem swojej zmiany.I tylko ON osobiście skłonił się i wysłuchał mojego wołania i wyciągnąl mnie z wielkiego dołu zagłady i grząskiego błota i postawił moje nogi na skale i umocnił moje kroki.Ps.40,2-3.Tylko ON JEZUS CHRYSTUS mnie nie przekreślił,bo kiedy powiedział do swoich uczniów,(idżcie i nauczcie się,co to znaczy,miłosierdzia chcę,a nie ofiary.Nie przyszedłem wzywać sprawiedliwych,lecz grzeszników)Mt.9,13.,i tylko ON po przez swoje SŁOWO wezwał mnie do siebie i dał mi prawdziwą wolność w sobie samym,umarł abym ja mógl żyć,a swoją świętą Krwią mnie odkupił i oczyścil z każdego grzechu,przygwożdziwszy do drzewa Krzyża.Teraz wiem że więzienie było dla mnie łaską.bo BÓG nie patrzy na to,na co patrzy człowiek i na to co jest przed oczyma,ale ON patrzy na serce,(1Sm.16,7)i ON wiedział że moje serce mimo że było przepełnione grzechem wołało o miłość,bo pragnęło kochać BOGA i siebie i bliżniego JEGO miłością,i tą miłość dal mi w Synu swym JEZUSIE CHRYSTUSIE.amen.To po krótce,pozdrawiam wszystkich w PANU naszym,JEZUSIE CHRYSTUSIE,i niech pokój CHRYSTUSOWY zamieszka w waszych sercach.AMEN.Darek

link  
 
Alicja

Data:
24-08-2008 22:55
             

Ciesze sie z kazdej zbawionej duszy. Ostatnio sluchalam swiadectwa brata Karola Wasiaka. a wczesniej Piotra Stepniaka i Jerzego Harasimowicza. Panu dziekowalam za te cuda nowego narodzenia. To Boza laska tylko moze wyrwac z tagiego dna, ale Pan ma w tym cel, aby powiekszyc Krolestwo Boze.Uzywa kazdego z was aby isc i glosic dobra nowine do takich jak wy byliscie, bo kto im powie o Panu Jezusie. CHWALA PANU za wspaniale swiadectwa,
link  
 
viola

Data:
26-08-2008 19:38
             

Piękne świadectwa miłości i łaski Boga!!! Niech wam wszystkim Bóg błogosławi.
Zastanowiło mnie jednak świadectwo jeremiasza, jak myślę pokornego człowieka.kończy swoje świadectwo słowami psalmu I.I zastanawiam się czy aby ja nie za bardzo patrzę za swoimi wygodami a za mało mówię o królestwie Bożym. Jak wygląda moja świątynia we mnie? Muszę to przemyśleć.Nie chcę przynależności do jakiegoś kościoła, ale chcę chodzić z Bogiem jak to miał Henoch.Jeśli słowa jeremiasza jest prawdziwe, to on ma tę łaskę.:)
zazdroszczę ci jeremiaszu......
link  
 
jeremiasz

Data:
03-07-2010 23:42
             

zajżalem tu znowu po latach
Wiolu to jest tez dla ciebie
Umiłowany Pan powiedział

28. Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.
29. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych.
link  
 

1. Na forum obowiązują zasady ortografii. Jeśli jesteś dyslektykiem, zaopatrz się w elektroniczny słownik ortograficzny, np. wbudowany w edytor tekstowy lub przeglądarkę internetową.

2. Pisz posty, które dają się czytać. Nie pisz całych postów ani tematów wielkimi literami. Nie wstawiaj obok siebie wielu wykrzykników ani pytajników. Nie używaj bez potrzeby czcionki pogrubionej, powiększonej ani kolorów.

3. Nie komentuj niemerytorycznie cudzych wypowiedzi. Masz prawo nie zgadzać się z czyjąś wypowiedzą, ale pamiętaj aby wyrazić to w kulturalny sposób.

4. Nie pisz postów nie na temat. Znajdź temat, w którym użytkownicy rozmawiają o tym co cię interesuje. Jeśli takiego nie ma możesz założyć własny.

5. Jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia, nic nie pisz. Postaw na jakość, nie na ilość.

6. Zanim wyślesz nowy post lub wątek, zastanów się, czy na pewno wniesie on coś nowego do dyskusji.

7. Zastanów się czy po jego przeczytaniu użytkownicy dowiedzą się czegoś interesującego czy raczej mogłoby go w ogóle nie być.

8. Nie odpowiadaj na stare tematy, w których dawno nikt nie pisał. Nawet jeśli masz coś ważnego do dodania, jest mało prawdopodobne, aby autor wątku tak długo czekał na odpowiedź. Nie dotyczy to tematów, które z zasady są zawsze otwarte i aktualne oraz poruszają ważne kwestie, przydatne nie tylko autorowi tematu.

9. Na forum wypowiadamy się pełnymi zdaniami i rozwijamy swoje myśli. Odpowiedzi typu: "Ja też tak sądzę..." wnoszą co prawda nową treść, ale nad wyraz szczątkową. Stać Cię na więcej.

10. Moderator nie ma obowiązku poinformowania strony zainteresowanej o działaniach moderacyjnych wykonanych na danej wiadomości czy temacie.

Temat:
Imię: 
E-mail: (niekoniecznie)


Treść:
  Aby wysłać odpowiedz przepisz czterocyfrowy kod z obrazka i kliknij na "Wyślij"
    

To forum jest moderowane (treść wpisu jest sprawdzana przed opublikowaniem). Twoje wiadomości będą niewidoczne dopóki nie zostaną zatwierdzone przez moderatora lub administratora.

Wszelkie prawa © 2003-2010 zbór "EMAUS" Zielona Góra   
osób on-line: 8   •   dzisiaj odwiedzin: 77   •   wszystkich odwiedzin: 1457839