Witam serdecznie!!
Chciałbym spytać o Tolkiena i wasza ocenę jego twórczości. A konkretnie - czy rzeczywiście jego dzieła mają jakoś wartość chrześcijańską? znam brata który zaczytuje się Tolkienem, a to raczej świat pełen czarów, wróżek, elfów i td., a ponad to używa nawet jakiegoś tolkienowskiego imienia. Mam w związku z tym wątpliwości, czy mozna pogodzić świadome chrześcijaństwo z pełnym magii światem Tolkiena. Przyznam że sam nic jego nie czytałem bo mnie raczej fantazja nie pociąga. Proszę o zdania, co sądzicie na ten temat.
dziękuję!!
?Chciałbym spytać o Tolkiena i wasza ocenę jego twórczości. A konkretnie - czy rzeczywiście jego dzieła mają jakoś wartość chrześcijańską? ?
To zależy co masz na myśli mówiąc ?wartość chrześcijańską?. Jeśli chodzi Ci o to, czy mogą służyć rozpaleniu miłości do Zbawiciela, pouczyć nas w sprawach duchowych, wskazać na jakieś tajemnice Królestwa Bożego, to nie wydaje mi się.
Mają taką wartość jaką może mieć każdy utwór literacki - uczą pięknego słowa, estetyki, pozwalają na zagłębienie się w wyimaginowany świat. Natomiast nie są to powieści ?chrześcijańskie?, ani sam autor nie twierdził nigdy, że miały takimi być.
?Mam w związku z tym wątpliwości, czy można pogodzić świadome chrześcijaństwo z pełnym magii światem Tolkiena.?
Można, jeśli się nie traktuje Tolkiena jako kronikarza, czy wieszcza, tylko powieściopisarza. Pisałem już o tym wątku o horrorach - dziwią mnie walki pt. Kościół Jezusa Chrystusa vs. Harry Potter Kościół Jezusa Chrystusa vs. Pokemony itd.
Przypisując bajkom większe znaczenie niż mają, sami ośmieszamy Ewangelię. W dawnych czasach duchowni chyba musieliby pisać książki przeciwko Babie Jadze i ostrzeżenia przed krasnoludkami.
Można. Przerabialiśmy to już z doświadczoną siostrą ze zboru, z którą byłem na studiach. Osobiście przeczytała i stwierdziła, że książka jest bardzo dobra. Można więc, a perorując bratu o Tolkienie nie przeczytawszy ani strony tylko zniechęcisz go do siebie.
No wiem, że te książki mogą mieć jakąś tam wartość literacką, mogą być piękne w treści, tylko jakoś tak coś nie idzie mi w parze ten magiczny świat, bajkowość, baśniowość, fantazja, elfy, czarnoksiężnicy i. td. z chrześcijaństwem. Wyimaginowany świat? Nie wiem też jak traktować w sumie tego brata, bo on totalnie siedzi po uszy w Tolkienie, jakby mógł to sam przebrałby się za elfa :) Ale to młodzieniec ledwo nawrócony, dziecinny jeszcze, może mu przejdzie :) Dziękuję za głos w temacie, jak ktoś ma coś ciekawego do dodania to chętnie poczytam. Dla mnie to nowość, więc nie wiem jak do tego podejść, choć mam wewnętrzne opory. Dziękuję i pozdrawiam!
Przepraszam za brak polskich znakow w tym tekscie. Z pewnoscia nie ma zadnej innej lepszej ksiazki na swiecie niz Biblia. Jezeli jednak chrzescijanin chce poczyac fantastyke, to jeszcze bardziej od "Wladcy Pierscieni" polecam powiesc "Silmarillion" tego samego pisarza. Sytuacje w tej powiesci sa bardzo obrazowo opisane, np. powstanie tamtej rzeczywistosci, narodziny zla i bunt Melkora, ktory stworzyl swoje krolestwo, aby zniewolic stworzone istoty. Ludzie starozytnego krolestwa Numenoru , poczatkowo wdzieczni za podarowanie im tej ziemi, nie chca umierac. Ogarnieci zludzeniem niesmiertelnosci rozkoszuja sie ziemskim bogactwem, za wszelka cene probujac zatrzymac czas. Kiedy ich zycie dochodzi do kresu, buntuja sie przeciw porzadkowi ich rzeczywistosci i zaczynaja oddawac czesc Wladcy Ciemnosci. Sauron, wyslannik Morgotha, Wladcy Ciemnosci buduje w miescie swiatynie na wzgorzu, obiecujac uwolnic Numenorejczykow od smierci. W rzeczywistosci na oltarzu tej swiatyni ludzie sa skladani w ofierze Morgothowi, wsrod rozlewu krwi i tortur. Ostatecznie Valarowie czyli Dobrzy nasylaja potop na Numenor, pozwalajac uciec wczesniej tym ludziom, ktorzy pozostali im wierni. W tej powiesci pokazane jest zagubienie ludzi, ktorzy chca sluzyc Dobru, ale codziennie musza zmagac sie z mocami Ciemnosci i coraz mniej moga polegac na najblizszych, ogarnietych przez zlego ducha. Ale nie przeklinaja Dobrych przewodnikow (ktorzy na ogol pozostaja dla nich niewidoczni) i dzieki wierze i wytrwalosci zostaja uratowani.
Osobiście nie przepadam za taka literaturą.Wolę na to miejsce przeczytać Biblię.
Gdy w szkole lub na studiach masz do przeczytania lektury obowiazkowe, nie zawsze zgodne z Biblia, to tez odmawiasz napisania wypracowania na ich temat? Idac Twoim tokiem myslenia to najlepiej sie nic nie uczyc i nic nie wiedziec, poniewaz matematyka czy biologia nie zbawia.
Ardi,zupelnie masz racje ze chrzescijanstwo nie idzie w parze z magia,czarnoksiestwem itp.Coz z tego ze bedziemy sobie zamydlac oczy ze to ma wartosc literacka,ze piekne w tresci,skoro tak wyraznie Bog sie sprzeciwia tym sprawom? Tak jak zawsze ,znow zastanawiam sie gdzie jest ta granica ustanowiona przez Boga,ktora mowi: "nie bedziesz" ,albo "jest to obrzydliwoscia". W dzisiejszym chrzescijanstwie prawie juz rozmyta. I znow glosno mysle: Po co wlasciwie opuszczac szeregi martwych kosciolow w imie tzw.nawrocenia a czynic to samo co oni? Toz to oszukiwanie samego siebie. Znam przypadki ludzi,ktorzy nie mogli uzyskac pokoju z Bogiem po nawroceniu dokad nie pokutowali z grzechu wrozbiarstwa. Tak wiec badz mocny Ardi.Niech sprawe te bardziej rozjasni Ci Bog przez Swoje Slowo.A mowi On na ten temat jasno. Pozdrawiam Cie
Mam nieodparte wrażenie, że większość moich przedmówców nie czytała dzieł Tolkiena, i najchętniej zaszufladkowałaby go do tej samej kategorii co Harry Potter, a to trochę wylewanie dziecka z kąpielą... nie wszystko co ma w sobie elfy, krasnoludy itp jest demoniczne. Może chodzi Wam o to, że Tolkien to stricte katolicki pisarz? jeśli tak to "Opowieści z Narnii" są prawomyślne tylko dlatego, że napisał je C.S. Lewis
@ Friendly - fajnie, że wybrałeś to co najważniejsze z Silmarilliona ;-)
Masa napisał(a "zamiast takich bzdur lepiej poczytać Biblię, albo jakieś dobre chrześcijańskie książki,"
Kiedy coś takiego czytam, to fikam koziołka w powietrzu, dosłownie.
A ile znasz tych dobrych, chrześcijańskich książek? Ja znam chyba jedną "Oni mówią innymi językami" Sherrilla, może dlatego, że napisał ją profesjonalny dziennikarz.
Większość książek chrześcijańskich jest dla mnie wręcz niestrawna.
Uważam, że jak literatura, którą czytamy z potrzeby piękna czy też rozrywki nie zastąpi Słowa Bożego, którym się budujemy, tak samo Biblia nie zastąpi literatury.
Nie przekonują mnie argumenty w stylu "lepiej poczytaj Biblię"; to wytarty frazes, który nie gwarantuje duchowości tego, który go wypowiada.
Nie wiem, może ja mam większe zapotrzebowanie na piękno słowa, ale uważam, że w kościołach często popełnia się potworne nadużycia, dyktując ludziom, co mają czytać. A kto wie, może ta osoba, której teraz doradzamy to będzie w przyszłości wielki pisarz, także chrześcijański. A tak ukręcamy jego przyszłej twórczości łeb, i to w samym zarodku.
Nikt nie ma prawa tak robić.
Co innego, jeśli ktoś zaczyna żyć daną książką, staje się ona jego "ewangelią" i sposobem na życie. Tak jak Amway.
Odpowiedz dla Frendly.Czytając tego rodzaju literaturę kieruję się własnym wyborem.Będąc w szkole czy w pracy poddana jestem porządkowi tego świata i w miarę mojego sumienia muszę się dostosować.Jeżeli musiałabym robić coś co byłoby sprzeczne z moim sumieniem na pewno modliłabym się i poradę Pana .Chciałabym mieć Bożą odwagę i wyrazić swoje zdanie.Martwi mnie ,że jako człowiek wierzący masz jakieś wątpliwości .Dzieci w szkole podstawowej gdzie uczęszczała moja córka miały zaproponowaną lekturę Harego Pottera jednakże ze względu na sprzeciw matek ,ta propozycja została wycofana.Czy nie mamy bardziej wartościowej polskiej literatury .
Uważam, że jak literatura, którą czytamy z potrzeby piękna czy też rozrywki nie zastąpi Słowa Bożego, którym się budujemy, tak samo Biblia nie zastąpi literatury.
Nie przekonują mnie argumenty w stylu "lepiej poczytaj Biblię";
Zgadzam się na 100% Biblia jest najbardziej wartościową dla nas książką i trzeba ją czytać, ale to nie powód by krytykować miłośników książek.
Jeśli chodzi o Tolkiena, ostatnio dziewczynka u mnie na szkółce zadała pytanie: dlaczego nie wolno nam czytać bajek (tu chodziło o to że nauczycielki szkółkowe mówiły o szkodliwości czytania innych książek niż Biblia) skoro w Bibli jest mase magii, Pani na to: co?? gdzie?? a dziewczynka: no bo o czym my nieraz czytamy jak nie o Danielu który trafił do klatki z Lwami, Noe buduje Arkę, Izrael czci Królową Nieba, a prorocy wywołują duchy swoich przodków by ich prosić o radę.
Przepraszam,jeśli kogoś zbulwersuje ten fragment, ale ja poczęści się z tym zgadzam. Małe dziecko nie rozumie dlaczego zabraniamy mu czytać Harego Pottera a co chwili każemy im malować przerażające historie Bibblijne które małe dzieci nie rozumieją i nie zinterpretują tak jak my.
A jeśli chodzi o Harrego Pottera... Robimy tak straszną nagonkę na to książkę, ale nie powinniśmy zwalać na niego całą winę. Młodzież w naszym kościele po ostrych krytykach na HP ztwierdziła: ok, nie będziemy go czytać. Ale czytają masę książek jeszcze gorszych moim zdaniem. Ostatnio modny "zmierzch" gdzie wampiry pokazywane są jako wspaniali przyjaciele. (u nas wszystkie dziewczyny zachwycone bo ojciec jednego z wampirów był kiedyś pastorem, czyli to musi być chrześcijańska książka) i wiele wiele tego typu książek. Świat idzie do przodu, zostawmy Harrego Pottera, na dzień dzisiejszy w księgarniach pojawia się o wiele więcej gorszych książek.
Zuzanna, gdzie napisalam, ze mam watpliwosci odnosnie literatury czy nauki? Przypominam sobie, co Jezus powiedzial: "Czy nie rozumiecie, ze wszystko, co wchodzi do ust, idzie do zoladka i na zewnatrz sie wydala? Ale co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to kala czlowieka". (Mt 15, 17:18), oraz to, co powiedzial apostol Pawel: "Przekonanie, jakie masz, zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczesliwy ten, kto nie osadza siebie samego za to, co uwaza za dobre. Lecz ten, kto ma watpliwosci, gdy je, jest potepiony, bo nie postepuje zgodnie z przekonaniem; wszystko zas, co nie wyplywa z przekonania, jest grzechem". (Rz 14, 22:23). Tak wiec moje przekonania zachowuje przed Panem. Czytalam ostatnio historie pewnej chrzescijanki w Stanach Zjednoczonych, ktora po wielu latach, jako osoba dorosla musiala nauczyc sie od nowa matematyki, poniewaz w zborze, do ktorego uczeszczala jako dziecko, usilowano uchronic ludzi przed falszywa nauka ze swiata. Chrzescijanie, ktorzy krytykuja przekonania wspolbraci, powinni sie najpierw zastanowic, jaki ta krytyka wplynie na zycie innych wierzacych.
Witam! Mam do Was jedno pytanie: skoro książki Tolkiena są złe (chodzi pewnie o "Władcę Pierścieni") to co powiecie na temat jego przyjaciela C.S. Lewisa i jego "Opowieści z Narnii" i " Listach starego diabła do młodego"?
Dlaczego ja nie mogę mieć wobec tego swoich przekonań ,nieco może innych od twoich.Będąc osoba nienawróconą ,interesowały mnie zjawiska paranormalne ,zajmowałam się spirytyzmem.Dzisiaj jako osoba nawrócona mam niechęć do przejawu wszelkiej fantastyki,strzegę również moje dzieci w miarę możliwości,przed ich wpływem,także prezenty typu,,Witch''lądują na śmietniku.To wszystko przez szacunek do Boga.
Na podstawie książek Tolkiena powstał film "Władca pierścienia". Nie widzę większych przeszkód, żeby przeczytać kilka jego dzieł. To tak jak z filmami, jeden się spodoba, a10 innych nie. Oczywiście bez przesady - czyli przyjmowania wzorców.
p.s. Książek chrześcijańskich jest całkiem sporo.
Oględnie przeczytałem, że ktoś tu źle zrozumiał pewną kwestię. Temat tyczy się rzeczy do których nikt nie zmusza tj. wolnego czasu z książką, więc porównanie fantastyki do lektur szkolnych jest zbędne. Jeżeli uważacie, że CAŁA fantastyka jest szkodliwa to niech ktoś z was raczy przypomnieć sobie z lat szkolnych "Cierpienia młodego Wertera" a po lekturze tej epistolarnej powieści niech zdecyduje co jest bardziej szkodliwe Tolkien czy Goethe? Poza tym to też zależy od człowieka, np.: Zuzanna nie lubi fantastyki (bo ma powody), a ja nie znoszę podobnych książek (bo mam ogromne powody). Trzeba też rozróżnić kto pisał konkretną książkę np.: Rowning, albo Margarit Sandemo (chodź fantastyka) nie znoszę.
Tolkien i C.S. Lewis pisza ksiazki, ktore w genialny sposob przemycaja ewangelie, osobiscie znam czlowieka, ktory nawrocilc sie przez przeczytanie tych wlasnie "bzdur" jak to niektorzy ujeli, a on zna kilkanascie osob, ktory nawrocily sie w podobny sposob. Mysle, ze bzdura moze nazwa je tylko ten kto nie czytal, albo czytal ale ma klapki na oczach i nic nie jest w stanie zrozumiec.
Tolkiena znam jedynie z wersji filmowej jego książek (niezłe, dosyć widowiskowe) i nie widzę w nim żadego zagrożenia dla chrześcijańskich duszyczek.
Wspomniany przez Hardiego C.S.Lewis przewija się często w kazaniach dla kobiet pt "Walcz jak dziewczyna" niejakiej Lisy Bevere (do obejrzenia na chrześcijanin.tv).
Uważam, że człowiek mądry i "po biblijnemu" umiarkowany potrafi sobie wyznaczyć granicę, żeby żadna książka nie zastąpiła mu Biblii.
Nie ważne czy chodzi o Tolkiena, Roberta Kiyosaki czy Dereka Prince'a.
Pamiętam, kiedy w moim zborze nastała wielka moda na książki Prince'a - (kamień milowy ruchu zielonoświątkowego, nieomylny niestety nie był), to ludzie tracili wręcz zdrowy rozsądek i na świat patrzyli przez pryzmat tych książek. Wszędzie widzieli demony, przekleństwa miedzypokoleniowe... po prostu przesada!
Piszesz: "Pamiętam, kiedy w moim zborze nastała wielka moda na książki Prince'a - (kamień milowy ruchu zielonoświątkowego, nieomylny niestety nie był), to ludzie tracili wręcz zdrowy rozsądek i na świat patrzyli przez pryzmat tych książek. Wszędzie widzieli demony, przekleństwa miedzypokoleniowe... po prostu przesada! "
Dziekuje Ci za Twoje zdrowe spojrzenie. Ja jestem swietkiem wielu sytuacji gdzie kaznodziejowie ze wschodniej Europy przyjezdzali tu do Stanow i klepali glupoty, a to tylko dlatego, ze naczytali sie kszazek Dereca Princea i Rebeki Brown. Wyglaszali kazania/wyklady o przeklenstwie miedzypokoleniowym, o demonach, o opentaniach itp. Ja mialem mozliwosc slyszec jednego takiegoo "wierzacego kaznodzieje". On tak naklepal glupot, ze po tem ludzie z tego zboru nie mieli snu i napadaly ich strachy nocne.
Ja powiedzialem temu pastorowi tamtego zboru:" Bracie, ja bym takiego czlowieka nigdy za kazalnice nie puscil. On Ci nasial i pojedzie, a ty bedziesz sie meczyl pare miesiecy z tymi ludzmi, ktorym on nasial zlych rzeczy".
Ja od reki zobaczylem, ze on sie naczytal niedobrej literatury, a Slowem Bozym jej nie sprwadzil.
Ksiazki, ksiazki i ksiazki - narobily wiele balaganu w sercach ludzi, w zborach i wprowadzily wiele zabladzen duchowych. Aby ksiazke czytac i umiec ja prawidlowo ocenic nalezy znac bardzo dobrze Slowo Boze.
Ja wowczas powiedzialem temu pastorowi tamtego zboru ( bylem jaj raz tam w gosciach), ze ten czlowiek glosil bzdury i sial ludziom zle nasienie. Przedluzajac powiedzialem temu pastorowi" Bracie, na mnie zadne przeklenstwo nie dziala i nie moze dzialac, a to tylko dlatego, ze ja jestem dzieckiem Bozym i moje zycie jest pod przykryciem krwi Syna Bozego, a tam gdze jest krew Syna Bozego to wszelkie przeklenstwa, demony itp nie maja zadnej szansy.
Kochani, badzcie ostrozni z ksiazkami, nie wiecie kto je pisal i nie znacie tych ludzi, oni pisza swoje pojecia, ktore czesto nie sa zgodne ani z wola Boza ani ze Slowem Bozym - TO JEST GUMA, KTORA KTOS ZUL, A WY JA BIERZECIE I DALEJ ZUJECIE.
Kochajcie Slowo Boze i Bog Wam da madrosc swoja jesli bedziecie Go o nia prosic.
Rebekka Brown pisała o satanistach, spiskach, ofiarach z ludzi, wilkołakach biegających po polach i zatrzymujących samochody itd.
Jej książki wydrukował Jack Chick (ten od małych komiksów ewangelizacyjnych).
Później się okazało, że ta pani była lekomanką, a opisane w książkach historie wymyśliła.
Znam jednak kilka osób, które poniosły ciężkie szkody duchowe (podział w społeczności, ogólnie paranoidalne nastawienie do świata, lęki), w wyniku tej lektury.
Dlatego właśnie uważam, że o wiele niebezpieczniejsze od literatury, o której wiemy że jest fikcją są książki, uważane za duchowe, chrześcijańskie, w których znajdują się poważne błędy.
Odnośnie nie właściwych książek chrześcijańskich chciałam spytać,dlaczego więc takie są dostępne w zborach chrześcijańskich.Wierzący przyjmują je autorytatywnie a potem jest wielka walka , zadziwienie że ktoś błądzi i jest wielka nagonka na odstępcę.Ponadto nie bardzo rozumiem brata Czerniejewskiego i chciałam spytać czy dziś już demony nie opętują ludzi i każdy jest od nich wolny.?Pastor M.Hydzik mówił na konferencji o związaniach duchowych pokoleniowych,od których należy się odcinać ,podał przykład rodziny gdzie dziad ,ojciec i syn są alkoholikami.Ponadto brat Czerniejewski mówił ,że wyznany grzech jest przebaczony a jeśli człowiek choć uwierzył wyznał grzechy ogólnie,a nie szczegółowo,to przebaczone są jego grzechy np.pijaństwa ,wróżb,narkomania skoro ich nie wyznał osobno.Spotkałam się z tym, że ludzie tego nie wyznawali,dziwili się mówiąc ,że to były żarty i nie traktowali tego poważnie ,to znaczy są wolni i oczyszczeni przez Chrystusa.A jeśli poddawali się jakimś rytuałom nad nimi ,uzdrawiania i zabobonów i dziś mówią ,że to nie działało ,że to tylko zabawa ,to nie miało mocy.Odpowiedz bracie czy faktycznie oni są oczyszczeni i krew Sw.ich obmyła i nic nie muszą już robić .,nic . wyznawać.
Serdecznie dziekuje za Twoj wpis i szczere slowa w nim zawarte.
Z Radoscia odpowiem na zagadnuenie poruszone Toba tylko prosze poczakac poniewaz dwie godziny temu wrocilem z jednodniowej drogi, a w Sobote po ozenieniu mlodej pary w naszym zborze wsiadam na samolot i udaje sie na ordynacje pastora w jednych ze zborow w drugom stanie. Jak Bog pozwoli to odpisze we wtorek.
1) "Odnośnie nie właściwych książek chrześcijańskich chciałam spytać,dlaczego więc takie są dostępne w zborach chrześcijańskich.Wierzący przyjmują je autorytatywnie a potem jest wielka walka , zadziwienie że ktoś błądzi i jest wielka nagonka na odstępcę."
Niewlasciwe ksiazki "chrzescijanskie" sa dostepne dlatego, ze Strozowie wielu zborow spia twardym snem. JA sam osobiscie widzialem w niekorych zborach w Polsce, za szklem, takie ksiazki, ze mi wstyd nawet pisac o nich. Ja bym nigdy tego nie dopuscil w swoim zborze i wielu pastorow, z ktorymi wspolpracujemy by nigdy tego nie dopuscili w swoich zborach.
2) "Ponadto nie bardzo rozumiem brata Czerniejewskiego i chciałam spytać czy dziś już demony nie opętują ludzi i każdy jest od nich wolny.?Pastor M.Hydzik mówił na konferencji o związaniach duchowych pokoleniowych,od których należy się odcinać ,podał przykład rodziny gdzie dziad ,ojciec i syn są alkoholikami. Ponadto brat Czerniejewski mówił , że wyznany grzech jest przebaczony a jeśli człowiek choć uwierzył wyznał grzechy ogólnie,a nie szczegółowo, to przebaczone są jego grzechy np.pijaństwa ,wróżb, narkomania skoro ich nie wyznał osobno"
Demony maja wplyw i dzialaja z wielkim wplywem i sila w calym dzisiejszym swiecie. Slowo Boze mowi nam, ze "ON (Bog) wyrwal nas z mocy ciemnosci i przniosl nas do Krolestwa Syna swego umilowanego...." (cytuje z pamieci). Jezeli dzieko Boze chodzi w swietle Bozym, w spolcznosci z Bogiem w czystym i swietym zyciu to demony nie maja nad taka osoba prawa ani sily....., krew Syna Bozgo jest ochrona dla nich. Natomiast na Twoje pytanie: "...czy dzis juz demony nie opetuja ludzi i kazdy jest od nich wolny?", chce odpowiedziec, ze disiaj demony nadal opetuja ludzi i nie kazdy jest od nich wolny. Tu nalezy rozdzielic ludzi tego swiata, wierzacych, ktorzy trwaja i zyja w grzechu i prawdziwych dzieci Bozych, ktore chodza w Panu i w Jego woli.
Demonu maja prawo i dostep do ludzi tego swiata, rowniez maja dostep do takich wierzacych, ktorzy zyja w grzechu, zyja swieckim zyciem, nie zgodnym ze Slowem Bozym - to daje demonom dostep do takiego serca.
Slowo Boze mowi, ze dziecko Boze, ktore chodzi w swietle Bozym to "on zly nie dotyka sie go.." (cytuje z pamieci)
Dalej piszesz, ze na koferencjibylo mowione o zwiazaniach duchowych pokoleniowych. Tak to moze byc w swiecie kiedy udzie zyja pod kontrola boga tego swiata to dziadek byl wrozbista, ojciec jest wrozbista i syn to kontynuluje. Dziad byl czroziejem, ojciec nim jest i syn o kontynuluje. JA to rozumie dlatego, ze w swiecie demony panuja i maja wielki wplyw pokoleniowy. Jezeli chodzi o alkoholizm i jego pokoleniowe przejscia to tego dzisiaj jest pelno i bez demonow......., ponewaz wszelkie inne grzechy jak palenie papierosow, seksualna niemoralnosc, oszustwo, kradziez itp. przenosi sie od dziada do ojca i do syna roniez, a to tylko dlatego, ze ludzi zyja bez Boga na siecie i maja zadowolenie w grzechu.
3) Dalej piszesz:"Ponadto brat Czerniejewski mówił ,że wyznany grzech jest przebaczony a jeśli człowiek choć uwierzył wyznał grzechy ogólnie,a nie szczegółowo,to przebaczone są jego grzechy np.pijaństwa ,wróżb,narkomania skoro ich nie wyznał osobno"
Nie bardzo Cie roumie w tym zdaniu. Nie jest to podobne do mojego nauczania...., jedno powiem i moze to pomoze Ci wyjasnic co ja glosze i co my glosimy, a mianowcie, jezeli osoba przyszla ze swiata i Duch Swiety przyprowadzil ta osobe pod krzyz z pokuta to grzechy takiej osoby sa przebaczone i nie trzeba je wyznawac kazdy z osobna. NAtomiast jezeli ta soba miala do czynienie z nieczystymi duchami w sposob wrozbiarstwa, czarow, czarnej magii, spirytymu itp to takie sprawy musza byc wyznane przed zborem Panskim i zbor ma pomoc tej osobie w moditwie Ja mam na mysli ludzi, ktorzy przychodza ze swiata. Do wierzacyh, ktorzy grzesza po poznaniu prawdy stosowane sa inne reguly Slowa Bozego.
Jezeli chodzi o ludzi, ktorzy mowia, ze to byla tylko zabawa, zarty itd. to ja tego sadzic nie mam prawa natomiast powiem tylko jedno, a mianowicie to,ze jaka zabawa, zarty moga byc wrozbiarstwem, czarodziejstwem itd?
TO JEST BARDZO NIEBEZPIECZNA "ZABAWA" I RADZE ABY SIE Z TYM NIE "BAWIC" TAK JAK TO MOZE SKONCZYC SIE CIEMNA WICZNOSCIA..
Ja także chciałbym zapytać brata Czerniejewskiego (lub kogoś innego, kto zna odpowiedź), skąd przyjęło się nauczanie o konieczności wyznawania grzechów związanych z okultyzmem, przed zborem i ludźmi? O jakie fragmenty Pisma jest ono oparte, ponieważ spotykam się już z podobnym twierdzeniem nie pierwszy raz i chciałbym wiedzieć.
Tak moge napsac wiecej i wyjasnic Twoje pytanie, ktore mi zadane zostao Toba.
Mam jednak prosbe, a mianowicie czy mozesz poczekac z odpowiedzia poniewaz nie bede w stanie uczynic to w tej chwili. Jest to zwiazane zmoim grafikiem i obowiazkami. Bardzo prosze o wyrozumienie. Do Srody mam zajety czas, a w Srode mam wyjazd i bede w domu (jak Bog pozwoli oczywiscie) okolo 6 Maja.
Bede sie staral odpowiedziec podzas mojej podrozy, a to moze byc gdziec 29 lub 30 Kwietnia, napewno znajde czas podczas wyjazdu.
Mam pytanie. Skąd pochodzi nauka o pokoleniowym związaniu demonami? Dla mnie jest logiczne, że jeżeli ktoś wychował się w rodzinie w której alkohol jest czymś normalnym to jest większe prawdopodobieństwo, że także dzieci będą piły i źle będą postępować. Podobnie jest z okultyzmem itp, nie przekonuje mnie jednak, że ktoś musi wyznać grzech dziadka aby uwolnić się z od działania demonów.
Ja spotkałam się również tym ,ze w zbirze praktykowano wychodzenia do przodu wielu członków i wyznawanie różnych grzechów uczynionych przez te osobyNie chodziło o przewinienie wobec zboru.Ja nie jestem ciekawa i nie chciałabym słuchać o grzechach innych ,chce mieć spokój sumienia i nie osądzać żadnej osoby.
Ta nauka pochodzi ze Starego Testamentu.Przez przyjęcie Chrystusa i zbawienia z łaski wyrywamy się z przekleństwa grzechu i wszelkich prawa ciążących na wszystkich ludziach do czwartego i piątego pokolenia.Większa część świata wierzy w Chrystusa ale czy przyjmują zbawienie i uzdrowienie i inne obietnice darowane dziecku Bożemu.Nadal nie mają pewności zbawienia i cierpią.,ponieważ działa na nich to prawo.Dopiero gdy poznają prawdę, muszą wyznawać grzechy ,odcinając się od przekleństwa grzechu wskutek naszego nieposłuszeństwa.Po przodkach dziedziczymy grzech ,czyli cechy charakteru ,różne skłonności np. do alkoholu dziś stwierdzono ,że alkohol jest choroba genetyczną,inne choroby genetyczne dziedziczne czy to jest błogosławieństwo dane od Boga , to po prostu gdzieś siedzi w nas Przychodząc do Chrystusa wyznajemy te grzechy inaczej mówiąc dziedziczone przekleństwo przez ojców nam przekazane. Jesteśmy wykupieni krwią Chrystusa ,,,I l.Sw Piotra 18 .' Ale musimy wpierw to poznać,uświadomić ,przyznać się do tego i wyznać to jako grzech wówczas Krew Chrystusa to zmywa.większość ludzi wierzy w Chrystusa ,ale czy są nowo narodzeni,uwolnieni z sideł grzechu ,wyznali i potępili grzechy,żyją pod zakonem bo nie mają poznania i czy przez to są ubłogosławieni,dziedziczą obietnice .Jeżeli nie mają błogosławieństwa, to co wówczas mają Przez wiarę zwyciężamy a przez brak poznania i niewiary doświadczamy przekleństwa zakonu która może być złąmana w Chrystusie.Dlatego wszystkie grzechy należy wyznać a głownie grzechy okultyzmu który czyniono nad nami bez naszej woli ,gdzie rodzice podawali nas pod te praktyki, życząc rzekomego błogosławieństwa .Wiemy ,kto za tym stoi,ktoś kto nie ma litości nad dzieckiem ,nad starcem.Złodziej czy morderca przychodząc do domu niszczy cały dom nie ma litości a tym bardziej ten który został zaproszony i przywołany.Dlatego jestem przekonana ,że widząc o tym powinniśmy wyznawać i odcinać się od grzechów przodków ,które mogły mieć na nas wpływ.Dlaczego bioenergoterapeuci i inni wróże uzdrawiają dzieci,jaką mocą,ma ona na nie wpływ ,czy nie ma.Dlatego musimy wyrzec się również tego złego dotyku ,złego działania ,ponieważ jak nas dotknęło ,to gdzie ono teraz jest ,skoro nie odcinaliśmy się od tego faktu i nie wezwaliśmy Chrystusa nad tym złym dotykiem czy mocą której byliśmy poddani.Wiem co piszę ,doświadczyłam to na sobie.
Mam pytanie. Skąd pochodzi nauka o pokoleniowym związaniu demonami? Dla mnie jest logiczne, że jeżeli ktoś wychował się w rodzinie w której alkohol jest czymś normalnym to jest większe prawdopodobieństwo, że także dzieci będą piły i źle będą postępować. Podobnie jest z okultyzmem itp, nie przekonuje mnie jednak, że ktoś musi wyznać grzech dziadka aby uwolnić się z od działania demonów.
3) Nie będziesz miął bogów innych przede mną. (4) Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy tych, które są na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią. (5) Nie będziesz się im kłaniał, ani im będziesz służył; bom Ja Pan Bóg twój, Bóg zawistny w miłości, nawiedzający nieprawości ojców nad syny w trzeciem i w czwartem pokoleniu tych, którzy mię nienawidzą;
Myslalem, ze dam ay odpisac podczas mojej podrozy, ale widze, ze nie za bardzo mi to wyszlo. Dzisiaj wracam do domu. Odpisze po powrocie do domu. Bardzo prosze mi wybaczyc.
Pisze te pare slow aby dac i znac, ze nie zapominam o tym, ze mam dac odpowiedz.
Witam serdecznie. W swoim poscie piszesz: "Do wierzacyh, ktorzy grzesza po poznaniu prawdy stosowane sa inne reguly Slowa Bozego. Czy mógłby brat Czerniejewski coś na ten temat jeszcze napisać i wyjaśnić nam wszystko?"
Slow Boze ukazuje nam, ze swiadome grzeszenie po poznaniu prawdy zbawienia, po swiadomym oddaniu sie Panu, po Jego lasce jaka On nam okazal podczas kiedy Duch Swiety przyprowadzil nas do Syna Bozego - mozna przyjsc do miejsca gdzie mozna ne znalesc wiecej miejsca pokuty (upamitnia).
Dlatego kiedy ludzie grzeszyli bedac juz wierzacymi i czlonkami zboru Panskiego, Ap. Pawel dosyc srogo sie odnosil do nich i stawial ich w dosc powaznym polozeniu jezeli chodzi o dyscypline zborowa/Boza. Ap. Pawel uczynil roznice miezy grzesznikiem "wierzacym", a swieckim i oto jego slowa: "Napisalem wam w liscie abyscie nie przestwali z wszetecznikami; Ale nie mialem a mysli wszetecznikow tego swiata albo chciwcow czy grabiezcow, czy balwochwalcow, bo innaczej usielibyscie wyjsc z tego swiata. Lecz teraz napisalem Wam, abyscie nie przestawali z tym, ktory sie mieni bratem, a jest wszetecznikiem lub chciwa, lub balochwalca, lub osczerca, lub pijakiem, lub grabiezca, zebyscie z takim nawet nie jadali".
Dalej Ap'. Pawel pisze do tych, ktorzy bedac czlonkami zboru dopuszczaja sie swiadomej nieczystosci : "Slyszy sie powszechnie o wszeteczenstwie miedzy wami......, A wyscie wzbili sie w pyche, zamiast sie raczej smucic i WYKLUCZYC sposrod siebie takiego, kto takiego uczynku sie dopuscil...."
Dalej Ap. Pawel pisze do zboru o "wierzacych", ktorzy zyja w grzechu:
" Zapowiedzialem poprzednio....., i zapowiadam obecnie....,tym, ktorzy ongis popelnili grzech, i wszystkim pozostalym, ze gdy przyjde ponownie, nie bede poblazal" " Dlatego poniewaz jestem nieobecny u was, pisze to, abym..... nie musial pstapic surowo na podstawie pelnomonictwa, jakie Pan dl mi...
Dalej Ap. Pawel pokazuje nam ludzi, ktorzy w swoim czasie byli wierzacymi ale ale po jakim czasie ostawili drogocenna wiare i stali sie rozbitkami w wierze i Ap. Pawel uzyl Bozego autorytetu wykluczajac ich ze zboru" 1 Tymoteza 1: 19-20.
wszystkie te miejsc mowia o dyscyplinie jaka ma byc stosowana w zborze dla ludzi, ktorzy grzesza i przestepuja prawo Boze i wymogi Boze jakie On dal dla swoich dzieci.
Mozna podac wiele innych miejsc Slow Bozego siegajac i Starego Testamentu, gdzie Bog srogo potapil ludzmi wierzacymi, ktorzy swiadomie grzeszyli. Rowniez mozna podac wiele przykladow gdzie po zgrzeszeniu swiadomym ludzie nie znalezli juz upamietania, a byly rowniez takie sytuacje gdzie Bog dawal upamietanie taki sposob, ze ja sie dziwilem sam jak Duch Swieyty pracowal publicznie przed zgrmadzeniem Panskim i tacy ludzie otrzymywali przebaczenie z miejsca w taki sposob, ze zbor zamiast wykluczyc to przebaczyl poniewaz Bog wlasnie w taki sposob postapil z taka osoba w danej sytuacji.
Ogranicze sie jednak do tych paru slow poniewaz mozna piac wiele na ten temat.
Dziękuję pastorowi Czerniejewskiemu za pamiec o mnie i danie mi odpowiedzi na moje pytanie, wszystko zrozumiałam. Mam jeszcze jedno krótkie pytanie: Czy grzechy, które popełniła osoba wierząca i o nich nikt nie wie, musi wyznac piblicznie, aby były odpuszczone? Czy pastor w tym roku będzie w Polsce? Z odpowiedzią prosze się nie spieszyć, tylko jak pastor bedzie miał chwilę czasu. Pozdrawiam bardzo.
Witam serdecznie i odpowiadam na pytanie, ktore mi zadalas: "Czy grzechy, które popełniła osoba wierząca i o nich nikt nie wie, musi wyznac piblicznie, aby były odpuszczone?"
1. Sa grzechy ktore osoba moze wyznac przed Bogiem tylko, na osobnosci, w modlitwie i szczerym zalu za to co bylo popelnione, jezeli to dotyczy danej osoby i Boga. Mam na mysli cos takiego jak ktos pokryjomu zapalil papierosa lub wypil wiedzac, ze to nie nalezy dla nas jako wierzacych ludzi. Wowczas kiedy sumienie jest dotkniete pzez Ducha Swietego i osadza nas, nalezy to w modlitwie wyznac, przeprosic Boga i wiecej tego ne czynic. Jezeli osoba zgrzeszyla przeciw bratu lub siostrze w Chrystusie to przed wyznaniem tego przed Bogiem nalezy przeprosic brata czy siostre, wyrownac to z nimi, a nastepnie prosic Boga o odpuszczenie.
2. Sa grzechy, ktore osoba moze popelnic i wyznaie na osobnosci nie pomaga i dana osoba sie meczy i nosi to w sobie nie majac pokoju ni w dzien ni w noc. W takiej sytuacji nalezy spotkac sie z pastorem, mezem Bozym z powolania, na ktorym jest pomazanie Boze, ktory chodzi z Panem w czystym zyciu i nalezy na osobnosci z tym mezm Bozym porozmawiac wyznajac wszystko przed Bogiem w obecnosci meza Bozego i nic nie skrywajac. Wowczas razem powinni sie pomodlic osoba, ktora ma na sobie wine powinna sie modlic w sluch, wyznaac Bogu wszystko w obecnosci meza Bozego i proszac Pana o przebaczenie. Wowcza maz Bzozy winien sie rowniez modlic i procic Pana w modlitie stawienniczej aby Pan przbaczyl i oczyscil. Wowczas taka osoba otrzymuje radosc, przebaczenie i jest wolna idac do domu z radoscia chwalac Boga - to przezywamy z ludzi czesto.
Jezeli grzech jest powazny na przyklad jezeli zona ma meza, a pokryjomu z drugim obcowala (zgrzeszyla) to wyznanie na osobnosci nie pomoze, wyznanie przed mezem Bozym rowniez nie pomoze poniewaz maz Bozy bedzie sie bal to brac na siebie i chowac to pod dywanik. Taki grzech nalezy potepic przez wykluczenie takiej osoby przed zborem, a to tylko dlatego aby ta osobe uratowac jezeli Pan jej da miejsce pokuty.
3. sa grzechy takie, ze wyznanie na osobnosci ani przed mezem Bozym nie pomoze, je nalezy wyznac przed Panem w obecnosci boru i zbor ma wstawic sie wowczas w modlitwie za taka osoba prozac Pana o laske i odpuszczenie. Sa to takie grzechy jak wrozbiarstwo, czarodziejstwo, czarna magia, sztanizm (uczestniczeni w spektaklach szatanistow) itp. Wszystkie te sprawy maja do czynienie z duchami nieczystymi i juz od starego Testametu Bog tego nienawidzil. Czytamy w Dziejach Apostolskich, ze ci ludzie, ktorzy uwierzyli, a zajmowali sie takimi rzeczami, wyniesli publicznie wszystkie ksiazki z tym zwiazne i publicznie przy wszystkich to zniszczyli dokazujac tym swoja pokute i nawrocenie.
Nastepnie pytasz czy ja bede w Polsce w tym roku. Sprawa wyglada nastepujaco.
Mialem nie jechac za ocean w tym roku z powodu wielu obowiazkow, bylem proszony na konferencje mlodziezowa i na druga konferencje dla doroslych ale odmowilem i jedna i druga wlasnie z tego powodu. Wyszla jednak jedna sprawa i jest ona dosyc wazna. Jest rodzina polska, ktora prosi mnie juz caly rok abym ich odwiedzil w Holandii. Korespondowalem z nimi jakis czas i zrozumialem ze sa w wielkiej potrzebie pomocy duchowej, nastawieniu we wierze i ugruntowania w zdrowej nauce Panskiej. Musze ich odwiedzic w Czerwcu i bedac blisko Polski wstapie tak nieoficyjalnie aby odwiedzic mojego brata i jego rodzine. Oni rowniez potrzebuja pomocy duchowej i chce pobyc u nich pare dni i wracac do domu poniewaz musze byc w swoim zborze pod koniec Czerwca. Bedac w Polse z pewnosci odwiedze jakis zbor czy dwa ale to jest tak "po cichu" tym razem. Czy moge wczyms byc pomoca?
Jezeli masz zyczenie lub takapotrzeba to mozesz pisac do mnie namoj email:
Pastorwallyc@aol.com
z Bogiem i pozdrawiam
PS: Jak Bog pozwli to w nastepny rok chcialbym odwedzic Polske wiecej oficyjalnieponiewaz w tym roku czas mi nie zabardz pozwala
Nim pastor Ci odpowie pomyśl - wyznawanie grzechów publicznie - to spowiedź.
Bogu mamy wyznawać grzechy. I tak robimy. Jednak jak zrozumieć słowa z Biblii " wyznawajcie grzechy jedni drugim" - myślę, że z tym masz problem.
Ja byłam nauczana, że jeśli zgrzeszę przeciwko konkretnej osobie a więc np. okradnę ją to mam jej to wyznać i naprawić szkodę. Ale to nie oznacza, że mam na nabożeństwie przed całym Zborem z tego się spowiadać.
To Bóg a nie Zbór odpuszcza grzechy i to Jemu mamy je wyznawać. Bóg nie oczekuje od nas tak bolesnego i nic nie dającego ekshibicjonizmu - jak spowiedź przed zgromadzeniem ludzkim.
Wybacz Iwonko, al nie zupelnie sie moge zgodzic z Twoim ostatnim postem pod tym tematem. Widze Twoja szczerosc w tym poscie i ta szczerosc jest ewidentna i namiary Twoje szczere i dobre, ale musze toszke Cie poprawic w milosci Panskiej i prosze postaaj sie mnie zrozumiec.
Piszesz, ze Bogu mamy wyznawac grzechy i to jest prawidlowe bo przeciez o Tym mowi Slowo Boze. Rowniez prawidlowo piszesz, ze: "Ja byłam nauczana, że jeśli zgrzeszę przeciwko konkretnej osobie a więc np. okradnę ją to mam jej to wyznać i naprawić szkodę. Ale to nie oznacza, że mam na nabożeństwie przed całym Zborem z tego się spowiadać. ". W tym przypadku tak jest ale Iwonko sa jescze inne grzechy, ktore nie sa kradzieza lub grzechem przeciwko konretnej osobie. Sa grzechy, ze ktore osoby nalezy wykluczyc (wylaczyc) ze zboru Panskiego. Jezeli zbor tego nie uczyni to caly zbor bedzie cierpial, caly zbor bedzie uczestnikiem danego grzechu poniewaz nie postapil wedlug Slowo Bozego, a raczej pokryl, zlekcewazyl, zignorowal. W takiej sytuacji Bog nie bedzie blisko takiego zboru.
Mam nadzieje, ze czytalas moja odpowiez do ALI, ktora jest powyzej, tam troszeczke wyjasnilem te sprawy. W naszej praktyce zborow spotkalismy setki takich sytuacji gdzie osoba zgrzezyla powaznie wyznawala to Bogu i wyznawala...., a ulzenia nie bylo, a wrecz przeciwnie Duch Swiety sadzil sumienie danej osoby do tego stopia, ze taka osoba przychodzila do mnie czy do drugich pastorow w zborze i prosila o prywatna rozmowe. W czasie takiej rozmowy czesto Duch Swiety tak dotkal sie takiej osoby, ze ona wyznwala wszytko z wielkim zalem i placzem. To jest nic inne jak dzialanie Ducha Swietego. Wowczas mowie danej osobie i pytam czy wszystko wyznala i jezeli ta osoba mowi, ze "tak" to idziemy do nastepnego stopia czym jest modlitwa. Jezeli osoba nie wyznala wszystkiegio, a skryla niektore rzeczy to ja naprzod mowie, ze to nic nie da i diabel bedzie mial dostep do takiej osoby. Jezeli wszystko jest wyznane przed Panem w obecnosci danego meza Bozego to woczas modlimy sie i ja prosze ta osoba aby sie modlila tak jakby mnie nie bylo w tym samym pomieszczeniu. Ta osoba siemodli mocno i prosi Pana o przebaczenie, a ja w cichej modlitwie prosze Pana o laske przebaczenie dla niej itd. CZesto po takich wyznaniach ludzie dzwona lub mowia, ze wyszli z pomieszczenia i czuli sie tak jak by dwie tony ktos zdjal im z ramion. I po tym przychodzi zwyciestwo i radosc przebazenia jaka daje Pan.
Iwonko, my jako mezowie Bozy nie jestesmy zainteresowani cudzymi grzechami i nie chce sie tego sluchac nawet, ale czynimy to tylko dlatego aby uratowac ludzi i dac im wyscie z polzenia w jakie diabel ich zagonil.
Przed zborem nie nalzy wyzawac detali ani sie spowiadac za wyjatkiem grzechow zwiazanych ze spirytyzmem, czarodziejstwem, czarna magia, wrozbiarstwem. Te, powinne byc wyznane przed zborem nie jako spowiedz, a raczej przyznanie sie do tego czym czlowiek sie zajmowal i odrzeczenie sie tych grzechow prze zborem, a zbor Panski razem ma pomoc wstawic sie za ta osoba tak aby Pan uwonil dana osobe i diabel nie mial ani jednej "nitki" zaczepionej do tej osoby. Takie wyznanie ma byc z radoscia i wiara wiedzac, ze Pan przebaczy ta strszna przeszlosc i da nowe zycie w Nim.
A tak Iwonko nie mozemy wszstko podstawic pod to slowo "wyznawajcie grzechy jedni drugim". Nalezy rozumiec o co tutaj chodzio czym pisze tu Slowo Boze.
Zbor to zywy organizm i dane jest Mu (zborowi) pewne prawo i autorytet, z ktorym liczy sie Bog o tym rowniez pisze nam Slowo Boze. Skracam sie do tych slow poniewaz to sa obszerne sprawy.
Oczywiście jeśli żona odeszła od męża i w jawny sposób związała się z innym mężczyzną to została wykluczona ze Zboru. Ale były i przypadki, kiedy kryła się z tym sama próbując zwalczyć grzech. Nie zdążyła jednak a kiedy wyznała pastorowi dowiedział się o tym cały Zbór. Widziałam różne tragedie związane z ujawnieniem grzechu czy z jego wyznaniem człowiekowi. Pastor ma np. żonę a ta przyjaciółki.
W ten sposób rozpadło się kilka małżeństw bezpowrotnie, które być może same dały by radę. Same czyli z Bogiem a bez pomocy ludzkiej. Wyznanie pastorowi grzechów i modlitwa to spowiedź jak u katolików. Urodziłam się w rodzinie katolickiej i pamiętam tę ulgę związaną ze spowiedzią. To prawdziwy komfort. Równie dobrze działa spotkanie ze świeckim psychologiem.
Ale czy Biblia mówi o wyznawaniu grzechów pastorowi? Czy o chodzeniu do psychoanalityków?
Sam pastor w naszym Zborze powiedział kiedyś, że jest tylko człowiekiem a tylko Bóg gwarantuje nam przebaczenie i anonimowość. Całkowitą.
Ps. Z wróżbiarstwa, okultyzmu i tym podobne byliśmy uwalniani.
I wielkim problem jest wytłumaczenie ludziom, tym nowym w Chrystusie właśnie tych słów" wyznawajcie grzechy jedni drugim " i " komu grzechy odpuścicie są im odpuszczone a komu zatrzymacie są im zatrzymane". Bo te słowa mocno katolicką doktrynę popierają.
Widze, ze sie nie rozumemy, Iwonko nie popadaj z jednej krajnosci w druga bo tak Cie zrozumialem.
1. Piszesz: " Wyznanie pastorowi grzechów i modlitwa to spowiedź jak u katolików. Urodziłam się w rodzinie katolickiej i pamiętam tę ulgę związaną ze spowiedzią. To prawdziwy komfort. Równie dobrze działa spotkanie ze świeckim psychologiem." Iwonko, zpomnijmy o katolkach, psychologach i ich doktrynie i nie myslmy o tym w ogole, a raczej spojrzmy na to jak ratowc ludzi i byc im pomoca w taki sposob aby oni prawdziwie dozywali przebczenia i uwolnienia jakie daje PAn.
2. Nie mam na mysli rowniez wyznania grzechow pastorowi i o tym juz pisalem poprzenio, wyznanie dzieje sie przed Bogiem w obecnosci meza Bozego, ktory jest na swoim miejscu to jest wielka roznica.
3. Dana osoba sama szuka rowiazania i sama przychodzi do meza Bozego radzac sie i szukajc pomocy poniewaz cokolwiek uczynila nie daje zadnego rezultatu. Ona ma pelne prawo przyjsc do maza Bozego i prosc oporade, pomoc i modlitwe. Dany maz Bozy jezeli jest na swoim miejscu, on bedzie wiedzial co ma czynic.
4. Kiedy dana osoba wyznaje w modlitwie Bogu w obecnosci meza Bozego to nie jest spowiedz dla przd czlowiekiem, dla czlowika w zadnym wypadku i chce bys to zrozumiala!!! Natepnie, to wyznanie Bogu w obecnosci meza Bozeg nie moze nikt wiedziec, absolutnie nikt to wlacza zone Pastora. Jezeli Pastor to wyniosl na zewnatrz lub powiedzial swojej zonie to on staje sie uczestnikiem tego grzechu i wina jest na nim rowniez. A co wiecej to jest to ze taki czlowiek nie moze byc Pastorem ani niesc zadnej z odpowiedzialnych sluzb w Kosciele Panskim.
Iwonko, wiem, ze przezylas wiele bolu i zgorszenia w postepowaniu ludzi, ktorzy powinni byli postepowac innaczej, ale pamietaj jedno: nigdy ne mierz ta miara innych ludzi ani sytuacji, a to dlatego, ze Boga ma swoich slug, swoje dzieci, swoj lud z ktorym On pracuje i oni staraja sie aby wykonywac Jego wole. Nie wszyscy sa tacy jak wymienini Toba ludzie.
Duch Święty prowadzi wierzącego. Trudno ustalać jakieś konkretne zasady.
1. Przed Bogiem (zawsze będziemy mieć coś do wyznania). Matką każdego grzechu jest pycha. A z pychą to się walczy całe życie. Człowiek który myśli że jest pokorny, nadal jest pyszny (to się nazywa garbata pokora). O prawdziwej pokorze możemy mówić wtedy, jeżeli ktoś jest pokorny a nawet przez myśl mu nie przeszło, że to jest pokora. 2. a)Wyznać należy grzech temu, przeciwko któremu się zawiniło. Szkody należy wyrównać. b)Mówimy o grzechu bratu (może być pastor), który dobrze stoi w Panu, wtedy gdy sami sobie z czymś nie radzimy i potrzebujemy modlitwy brata i towarzystwa w WALCE, którą prowadzimy. 3. Do wyznania zborowi bym tak bardzo i pochopnie nie zachęcał. Ludzie w zborach są wścibscy, pyszni, mają wady jak każdy człowiek. Znając realia często może takie wyznanie ZBYT POCHOPNE stać się przyczyną większych problemów.
Jeżeli ktoś sprzeniewierzył pieniądze zboru to ok, "własność wspólna", duży ustępek od poprawności. Powinnien zbór być o czymś takim poinformowany i w braterstwie modlić się o tego nicponia:)
Ale jeżeli ktoś zdradzi swojego małżonka (tym samym też miłość do Jezusa). To to jest sprawa bardzo intymna i takich rzeczy nie mówi się w kościele bo ludzie łatwo się gorszą mimo że zgorszenie to jest przywara ludzi słabych i chwiejnych. Można poprosić zbór o modlitwę, ale proponuję nie zapraszać zboru do tak intymnej kwesti jaką jest sex (zdrada).
Łatwo jest mówić RADZIĆ innym, jeżeli się nie zdradziło (lub się zdradziło a tego nikt nie wie), ale jeżeli ktoś dokonał zdrady to wie o czym ja piszę.
Tu przypomina mi się przypowieść jak ci którzy mieli dużo za uszami chcieli ukamienować nieżądnicę. W każdego człowieka trzeba się wczuć, słyszeć jego serce. Dlatego proponuję nie tworzyć teorii zbyt giętkich.
PRZED WYZNANIEM CZEGOŚ ZBOROWI POMYŚL WIELE RAZY. Ale nie ja tu będę tworzył teorie, niech Duch Święty prowadzi taką osobę.
Luteranie "wylansowali" spowiedź "tylko Bogu", i chwała im za to, bo uwolnili część ludzkości od dogmatu księdza-pośrednika. Niestety, Luter miał tylko cząstkowe poznanie, nie wiedział o wielu sprawach.
Uważam, że czasem wyznanie naszych ust jest potrzebne, aby coś "pękło" w świecie duchowym. Nie mówię tu o doktrynie pozytywnego wyznawania.
Nawet, kiedy bierzemy ślub, dzieje się to na głos i w obecności świadków. W niektórych kościołach praktykuje się "modlitwę grzesznika" w obecności kogoś już wierzącego.
Czasem do zupełnego uwolnienia potrzebne jest wyznanie grzechu przy kimś, zwłaszcza jeżeli grzech bardzo namieszał w naszym duchowym życiu, i był złym czynem, a nie tylko złą myślą.
Mam świadectwo (sprzed kilku lat).
Naraziłam się kiedyś jednej "czarownicy". "Czarownica" przybrała kształt ładnej i inteligentnej osóbki, o perfidym charakterze. Dziewczyna miała jakieś problemy psychiczne i duchowe, a jej rozwiąły tryb życia aż prosił się o plotki.
A ja dałam się w to plotkowanie wciągnąć. Zrobiła się z tego straszna afera, dziewucha zrobiła mi niezłą awanturę.
Nazajutrz wyjeżdżałam z mężem w góry na urlop. Koleżanka życzyła mi "połamania nóg". Dosłownie. Żebyście słyszeli jej szyderczy śmiech!
Przez ten grzech wypadłam spod bożej opieki.
Następnego dnia spadłam z Połonicy Caryńskiej i skręciłam nogę... Na ostatnich metrach, przy zejściu w Brzegach Górnych... Na prawie prostej drodze... To się chyba kwalifikowało do programu "To ponadnaturalne" Sida Rotha.
Modliliśmy się z mężem o uzdrowienie i nie musiałam leżeć w łóżku. Chodziłam po górach, ale prawdziwy pokój duszy odzyskałam dopiero wtedy, kiedy wyznałam ten grzech siostrze ze zboru. Dopiero wtedy poczułam, że to duchowe zamieszanie opuszcza mnie.
A ja, jeśli mogę to chciałbym ponowić moje pytanie do brata Waldemara, czyli:
Jaka jet Biblijna podstawa nauczania, że grzechy okultyzmu, spirytyzmu itp. powinno się wyznawać przed zborem, aby modlitwa zboru przyniosła z tych grzechów wyswobodzenie?
Nie pytam o to podchwytliwie szukając sposobności do jakiejś polemiki niepotrzebnej, chciałbym tylko wiedzieć skąd to nauczanie pochodzi bo temat moim zdaniem jest poważny i wart zgłębienia. Za dużo jest różnych, dziwnych problemów w życiu ludzi wierzących, które przez lata pozostają nierozwiązane...
Dlaczego Luter ma być naszym wzorem? Ani on ani Papież i żaden człowiek nie mają całkowitego poznania. Mamy Boże Słowo czytać i modlić się o zrozumienie.
Twoje świadectwo jest dla mnie niezrozumiałe. Ludzie życzą sobie połamania piór na egzaminie i nóg na wycieczce. Jeśli nie są wierzący to nic nie znaczy. Tak samo przekleństwo się nie spełnia - mówi Biblia. W czary wierzysz?
Nie wiem co chcesz powiedzieć. Wiadomo już, że spowiedź daje ulgę ale czy wiadomo dlaczego?. Według mnie w wymiarze psychologicznym a nie duchowym. Zawsze mamy pamiętać czego nauczał Jezus. I jak żyli pierwsi chrześcijanie. Ci, którzy mieli żywy, ustny przekaz Jego nauki. I właściwe wzorce a także szczere, proste w odbiorze serca. Nie skażone żadną nauka ani doktryną.
Iwono, Luter nie był idealny, ale był pierwszym, który powiedział "nie" i to jego "nie" przetrwało. Chciałabym mieć taką odwagę.
Ja też nie wierzę w czary, ale jestem charyzmatyczką i wierzę w świat duchowy. Mimo że staram się nie przesadzać i jestem ostrożna, to jednak ten przypadek sprzed 5 lat zapadł mi w pamięć. To nie było zwyczajowe "połamania nóg", to było coś wypowiedzianego z wielką nienawiścią przez osobę, która robiła wokół siebie ciągły zamęt, próbowała zastraszać innych (bo była 'przyjaciółką" prezesa).
Doskonale pamiętam niepokój towarzyszący tej sytuacji.
Czary nie działają na nas, pod warunkiem, że jesteśmy pod bożą opieką, ja spod niej wyszłam przez grzech.
Tak nawiasem mówiąc - po kilku latach pobytu w zborze o doktrynie tak prostej, że aż aspołecznej i sekciarskiej mam dość zabawy "w pierwszych chrześcijan".
"Wiadomo już, że spowiedź daje ulgę ale czy wiadomo dlaczego?. Według mnie w wymiarze psychologicznym a nie duchowym"
Sorry, że to znowu ja. Iwono, jestem wierząca ponad 20 lat (katoliczką świadomie to chyba nigdy nie byłam- ot, rodzice zaprowadzili do kościółka).
Ten przypadek, który opisałam, był jedyną sytuacją, kiedy czułam przymus "wyspowiadania się" komuś, poza moim mężem. I była to jedna z najmniej komfortowych sytuacji, jakie mi się przytrafiły. Nie chodzi tu o skręcona nogę, ale o cały ten "dym" wokół mojej osoby.
Im dłużej czytam Boże Słowo tym więcej mam wątpliwości. Jak w tym "wiem, że nic nie wiem"....
I właśnie dlatego tak bardzo boję się wszystkich kościołów- instytucji. A lepiej lub gorzej działającą instytucją wszystkie społeczności z czasem się stają. Chrześcijanie nie potrzebują ani Lutra i jego odwagi ani Papieża. Luter w tamtych czasach to niewątpliwie odwaga. Odwaga nie do końca oparta na Bożym Słowie. Czy była potrzebna? Co zmieniła? Czy nie stało się tak, że protestanci zamienili Papieża Rzymu na Lutra? Przecież znowu oparli się na człowieku.
I chociaż tak jak Biblia nakazuje - unikam rozpraw o Zakon to po latach wiary, modlitwy i trwania przy Bogu ( nie bez upadków!) wiem dziś, że wszyscy ludzie się mylą i mają do tego prawo. Czym dziś różnią się katolicy od protestantów? To są ustalone reguły i zwyczaje. W moim charyzmatycznym Kościele od wielu już lat coś się zmienia i kombinuje. Kiedyś choinka z bombkami była be a dziś się ją stroi. I tak mogę na długość pracy magisterskiej pisać.
Kościoły sa martwe. Skoncentrowane na życiu doczesnym i wzorowym funkcjonowaniu wśród grona własnych, nienagannych braci i sióstr. Jak ktoś podpadnie to się go wyrzuca aby nie zachwiał misternie zbudowaną budowlą ale domkiem z kart.
Na jednym przykładzie opowiem co od długiego już czasu siedzi mi twardo w myślach i głęboko w sercu:
Reformacja i cała wielka wojna Lutra zaczęła się od słów Tymoteusza " Biskup powinien być mężem jednej żony..."
To są bardzo ważne i trudne słowa. Liderzy- protestanci dumnie cytują słowa Tymoteusza:" biskup powinien być mężem jednej żony" .... Prawda. Tak mówi Boże Słowo. A Paweł dodaje" jeśli ktoś nie może żyć bez kobiety ( mężczyzny) to ze względu na grzech wszeteczeństwa, niech każdy( każda) ma swego męża.... Jednak wolałbym abyście żyli jak ja ( Paweł nie ma żony i to on mówi, "że dobrze jest jeśli mężczyzna nie dotyka kobiety") bo wtedy więcej czasu a nawet cały czas poświęca dla Pana.
Ale w Biblii jest też napisane:
1"Potem ujrzałem: A oto baranek stojący na górze Syjon, a z nim sto czterdzieści cztery tysiące, mające imię Jego i imię Jego Ojca wypisane na czołach. 2I usłyszałem z nieba głos jakby głos mnogich wód i jakby głos wielkiego gromu. A głos, który usłyszałem, brzmiał jak gdyby harfiarze uderzali w swe harfy. 3I śpiewają jakby pieśń nową przed tronem i przed czterema Zwierzętami, i przed Starcami: a nikt tej pieśni nie mógł się nauczyć prócz stu czterdziestu czterech tysięcy - wykupionych z ziemi.
4To ci, którzy z kobietami się nie splamili: bo są dziewicami; ci, którzy Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, 5A w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni." (Ap.14:1-5).
Z tego można wnioskować, że ci wybrani jednak żyli na ziemi bez żon i mężów. Życie seksualne nie było im znane.
Ps. Przykładów można podać tysiące. Czy mamy się do końca zagubić?? W obliczu nadchodzącego końca i bliskiego powrotu Chrystusa? Sami zginąć i pociągnąć za sobą tłumy? Ale to my będziemy mieć ich krew na swoich rękach!
Żaden Kościół - ani Katolicki ani Charyzmatyczny czy inny nie ma dziś wiele wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem.
Od Moderatora: Przypominam, że wszelkie publikacje umieszczone na podstronie forum wyrażają wyłącznie poglądy autorów i nie mogą być utożsamiane z oficjalnym stanowiskiem Kościoła Zielonoświątkowego.
Pragne skreslic tylko pare slow na temat Twojego ostatniego postu, w ktorym piszesz; "....Żaden Kościół - ani Katolicki ani Charyzmatyczny czy inny nie ma dziś wiele wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem."
Iwonko, jestem zaszkowany taka wypowiedzia. Jak Ty mozesz tak pisac kiedy nie jestes w stanie ani w swiecie ani nawet w Polsce znac wszystkie zbory. Rozumie, ze dzisiaj jest duzo odstepstwa duchowego od prawd Bozych, ale nie mozemy zgarnac wszystkich do jednej beczki chociaz by nawet w Polsce. Sa zbory, sa mezowie Bozy, ktrzy maja spolecznosc z Panem ichodza Jgo drogami.
Iwono, czy mozesz mi napisac jak Ty widzisz prawdziwe chrzescijanstwo? Co mialas na mysli kiedy pisalas to zdanie?
Dziekuje za post i zapytanie. Jak Bog pozwoli to odpisze po niedzieli. Obecnie szykujemy sie do konferencji pastorow i diakonow w naszym zborze, ktora ma miec miejsce w ta sobote i niedziele
No, hola hola...Iwono, gdyby nie Luter, nie jego sprzeciw wielkiemu Papiestwu, odpustom, nie wiadomo jak dzisiaj wygladałoby nasze zycie. Czy mielibysmy dostep do Biblii, gdyby nie tacy ludzie jak on, czy Waldensi czy inni odwazni ludzie, którzy sprzeciwili się najwazniejszym osobom w państwie często za cenę zycia? Nie upraszczajmy tak historii i co się nalezy naszym bohaterom wiary, to nalezy im oddać. To przez ich pot i krew nasze państwo tak wygląda. Prosze spojrzeć na inne kraje np. muzułmańskie. I nie chodzi o ocenę ich jako ludzi, to oceni Bóg, ale o oddanie im szacunku za utorowanie nam drogi do poznawania Boga z Biblii.
4To ci, którzy z kobietami się nie splamili: bo są dziewicami; ci, którzy Barankowi towarzyszą, dokądkolwiek idzie; ci spośród ludzi zostali wykupieni na pierwociny dla Boga i dla Baranka, 5A w ustach ich kłamstwa nie znaleziono: są nienaganni." (Ap.14:1-5).
Z tego można wnioskować, że ci wybrani jednak żyli na ziemi bez żon i mężów. Życie seksualne nie było im znane.
Nie jestem pewien czy ten fragment można rozumieć, tak dosłownie. Objawienie jest zapisane przy użyciu symboli. Czytając np. Obj 6:6 można rozumieć to dosłownie lub starać się zrozumieć zawarte przesłanie. W dosłownym znaczeniu mogło by to oznaczać czas głodu, w którym ludzie płacili ogromne sumy za pożywienie 'Miarka pszenicy za denara i trzy miarki jęczmienia za denara; a oliwy i wina nie tykaj.'. Kiedy jednak weźmiemy pod uwagę użyte słowa to można to odczytać zupełnie inaczej. Oliwa to symbol kapłaństwa, wino to wesele (związki małżeńskie) a z ziarna robi się chleb który symbolizuje Słowo Boże. Chodzi więc o głód Słowa Bożego, czas w którym za dostęp do Słowa Bożego trzeba było płacić a kapłaństwo nie było dostępne dla zwykłego człowieka. Jest to zupełne zaprzeczenie tego o czym prorokował Izaj 55:1-3
Warto się and tym zastanowić czy akurat w tym fragmencie chodzi o dosłowne dziewictwo. Dlaczego akurat 144 tysiące nie skalało się z kobietami? Bóg błogosławi związki małżeńskie a nawet więcej, Duch ostrzegał, że przyjdą czasy kiedy w kościele będą zabraniać zawierania związków małżeńskich. 1 Tymo 4:1-3
Zgodzę się z Mariolą - największą zasługą Lutra i mu podobnych ludzi buło rozpowszechnienie Biblii i jawny sprzeciw wobec błędnych nauk. Przetłumaczenie Słowa Bożego na języki narodowe dało dostęp milionom do prawdziwego niesfałszowanego pokarmu.
Piszesz Iwono [Ps. Przykładów można podać tysiące. Czy mamy się do końca zagubić?? W obliczu nadchodzącego końca i bliskiego powrotu Chrystusa? Sami zginąć i pociągnąć za sobą tłumy? Ale to my będziemy mieć ich krew na swoich rękach! Żaden Kościół - ani Katolicki ani Charyzmatyczny czy inny nie ma dziś wiele wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem.]
Jeżeli charyzmatyczny nauczyciel nie mówi tak jak Słowo Boże to znaczy, że nie jest on wcale taki charyzmatyczny. Człowiek charyzmatyczny nie musi czynić cudów i prorokować ale musi być wierny. Może ktoś być szczerze oddany Bogu ale np. powtarzać błędy innych, w takim przypadku Duch Święty będzie taką osobę pouczał. Jak widzisz nie wszędzie w Polsce jest aż tak źle jeżeli nie znają nazwisk niektórych bardzo znanych charyzmatycznych osób. Przeciwnik ma pewien zawężony obszar działania. Może zgubić człowieka wierzącego jeżeli skłoni go do tego aby uwierzył kłamstwu. Będzie zawsze starał się trzymać człowieka z dala od Słowa i jego kościoła. Kłamcą jest człowiek który nie miłuje bliźniego i braci. Jeżeli natomiast człowiek zaufa Bogu, odwróci się od grzechu a jego słowo będzie jego pochodnią to nie ma takiej mocy która mogłaby nas odłączyć od miłości Bożej.
No, ale..reformacja nie przyszła tak nagle, z nienacka. Przecież wielu było takich, którzy dostrzegali niektóre wypaczenia swoich czasów. Widzieli swoimi oczyma zło, odstępstwo, nadużycia, zepsucia i to naturalne, że w ich sercu rodziło się pragnienie reform. Na przykład Wessel uważał, że należy bardzo wnikliwie studiować Biblię, ale nie zdołał odkryć wielu istotnych prawd biblijnych. A kiedyś nawet sam powiedział do jednego ze swoich uczniów: "Mądry chłopcze dożyjesz dnia, kiedy nauki kłótliwych teologów zostaną odrzucone przez prawdziwych chrześcijańskich uczonych". Ja bym tak bardzo nie polegała na reformacji i jej boharerach.... (:) Fakt, że niektórzy byli odważni i sprzeciwiali się otwarcie, ale było też wielu innych, którzy starali sie przeprowadzić zmiany spokojnie i szukali delikatniejszych sposobów. Na przykład o reformacji mówiono, że "Luter popchnął drzwi, które już wcześniej otworzył Erazm z Rotterdamu." Wiadomo, że refarmatorzy między innymi Marcin Luter przyczynili sie do rozpowszechnienia Biblii i uważm, że również do zwrotu w dalszych poszukiwaniach...... Bo nie ulega wątpliwości, że sami reformatorzy chociaż w danym czasie zgadzali się ze sobą politycznie, to jednak w wielu zagadnieniach wiary nie nie zgadzali sie i mogli dojść do porozumienia. Najkrócej mówiąc to, co jedni uawżali za reforme i chwałe inni za rebelie i coś czego trzeba się wstydzić. Na przyklad francuski historyk Wolter powiedział ciekawe słowa : "Każde nadużycie należy zreformować'", ale potem dodaje: "Chyba, że reforma jest jeszcze groźniejsza". Myślę, że nie wyssał tego z palca, ale jako historyk pewnie dostrzegał jak się rzeczy mają.
mariola napisał(a"Nie upraszczajmy tak historii i co się nalezy naszym bohaterom wiary, to nalezy im oddać. To przez ich pot i krew nasze państwo tak wygląda. "
A jak jeszcze mogłoby wyglądać gdyby w XVI w Polska została państwem protestanckim. Niewiele brakowało. Sejm w dużej mierze składał się z protestanckiej, zamożnej szlachty...
Wiedziałam co piszę i dokładnie takiej rekcji się spodziewałam.
Nie będę pisać czym jest dla mnie chrześcijaństwo. Dokładnie tym samym czym dla wszystkich. Napiszę czym powinno być.
Tak na marginesie znam wiele Zborów w Polsce i na świecie. Niemiecko i angielskojęzycznych. Mieszkałam wiele lat na Zachodzie. Wszędzie mówiono, że Chrystus jest na pierwszym miejscu ale tylko mówiono.
Od lidera wszystko się zaczyna i kończy. To forum EMAUS jest doskonałym przykładem. Zbór Boży to wprawdzie nie demokracja bo ta wcale nie jest dobra ale też nie powinien być dyktaturą a niestety jest.
Jak w chorych strukturach można budować prawidłowe wartości?
Nie da się. W moim sercu chrześcijanin to fanatyk. Pozytywnie nieobliczalny.
Wszędzie tam gdzie wymiar cielesny przerasta duchowy nikt tak naprawdę nie idzie za Jezusem. Niech każdy odpowie sobie w sercu ? czy jeśli dziś, w tej chwili Pan powie ? zostaw swój dom, swoją rodzinę i jedź do Sudanu ( epicentrum nędzy i nieszczęścia) bo tam cię potrzebuje?. Ilu z nas posłucha? To tak fajnie spotykać się na konferencjach w cywilizowanych miejscach i rozmawiać godzinami na duchowe tematy i w dodatku w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku.
Doceniam rewolucję Lutra. Dalej jednak uważam, że ludzie zamienili Papieża na Lutra i oparli się na człowieku!
Czym każdy z nas tak naprawdę żyje? Czy bliskim powrotem Chrystusa?
Czemu każdy nasz dzień jest podporządkowany? Czy nawet jeśli służysz innym i Bogu ? komu i czemu tak naprawdę służysz? Co zajmuje twoje serce i twój czas?????
Po wypowiedziach wielu szczerych profesorów katolickich można zauważyć, że Biblię jednak uważają za "księgę protestancką", a to z tego powodu , że doktryna Kościoła katolickiego zabraniała czytania Słowa Bożego prostym ludziom w ich języku narodowym. I między innymi Marcin Luter przyczynił się do rozpowszechnienia Biblii. Protestantyzm zrodził się z buntu przeciw tradycji i władzy rzymskiego papieża. Protestantyzm w tamtym wydaniu wiele obiecywał. ALE!. .. ale potem sam czyn ił podobne rzeczy.... i sam sformułował wiele własnych wyznań wiary. Na przykład wyznanie luterańsko-augsburskie, szwajcarskie wyznanie wiary Kościołów reformowanych, albo trzydzieści dziewięć artykułów Kościoła anglikańskiego i episkopalnego i... i można by wiele mówić.... Historycy protestanccy uważają, że to reformacja jest powrotem do prawdziwego chrystianizmu. A znowu biskupi i uczeni katoliccy twierdzą, że reformacja też "ma swoje za uszami" - przenośnie mówiąc. A zatem jest wiele przesady , że protestantyzm od samego początku uważa Biblię za jedyny najważniejszy autorytet. Bo sami reformatorzy jak i potem zalożone przez nich Kościoły w dalszym ciągu uznawali doktryny Kościoła katolickiego. Tak jak Iwona mówi. "Zamienili papieża na Lutra". Zamienili tylko władzę papieża i podporządkowanie się jej. Tak naprawdę nie widać wielkiej różnicy w sprawach wiary. Z perspektywy czasu można się tylko zastanawiać, czym był i czym dla wierzących jest i co zmienił ruch protestancki? Czy uchronił się od skażenia?
A ja dalej Iwono nie rozumiem kto zamienił papieża na Lutra? Przecież Luter to tylko krok (choc milowy) w reformacji, no i narzędzie Boże. Czy mamy patrzeć na narzędzia czy Boga?
chodzi tylko o to, że nie wolno na człowieku się opierać. A tak się dzieje. Luter tak samo jak Papież to guru. Czyli grzech. Boli mnie jak ludzie wierzący podziwiają tych ludzi.
?Chciałbym spytać o Tolkiena i wasza ocenę jego twórczości. A konkretnie - czy rzeczywiście jego dzieła mają jakoś wartość chrześcijańską? ?
To zależy co masz na myśli mówiąc ?wartość chrześcijańską?. Jeśli chodzi Ci o to, czy mogą służyć rozpaleniu miłości do Zbawiciela, pouczyć nas w sprawach duchowych, wskazać na jakieś tajemnice Królestwa Bożego, to nie wydaje mi się.
Mają taką wartość jaką może mieć każdy utwór literacki - uczą pięknego słowa, estetyki, pozwalają na zagłębienie się w wyimaginowany świat. Natomiast nie są to powieści ?chrześcijańskie?, ani sam autor nie twierdził nigdy, że miały takimi być.
?Mam w związku z tym wątpliwości, czy można pogodzić świadome chrześcijaństwo z pełnym magii światem Tolkiena.?
Można, jeśli się nie traktuje Tolkiena jako kronikarza, czy wieszcza, tylko powieściopisarza. Pisałem już o tym wątku o horrorach - dziwią mnie walki pt. Kościół Jezusa Chrystusa vs. Harry Potter Kościół Jezusa Chrystusa vs. Pokemony itd.
Przypisując bajkom większe znaczenie niż mają, sami ośmieszamy Ewangelię. W dawnych czasach duchowni chyba musieliby pisać książki przeciwko Babie Jadze i ostrzeżenia przed krasnoludkami.
Bardzo podoba mi się twoje stanowisko. Tolkiena czytałem kilka razy. Jako chrześcijanin. Zawsze z fascynacją i podziwem dla piękna tych książek. Polecam każdemu.
Witam serdecznie!! Chciałbym spytać o Tolkiena i wasza ocenę jego twórczości. A konkretnie - czy rzeczywiście jego dzieła mają jakoś wartość chrześcijańską? znam brata który zaczytuje się Tolkienem, a to raczej świat pełen czarów, wróżek, elfów i td., a ponad to używa nawet jakiegoś tolkienowskiego imienia. Mam w związku z tym wątpliwości, czy mozna pogodzić świadome chrześcijaństwo z pełnym magii światem Tolkiena. Przyznam że sam nic jego nie czytałem bo mnie raczej fantazja nie pociąga. Proszę o zdania, co sądzicie na ten temat. dziękuję!!
Ten brat poważnie przesadza. Wg. mnie coś nie tak jest z jego wiarą, skoro dał się wciągnąć fikcji aż do tego stopnia. To dotyczy wszystkich pasji i zainteresowań.
1. Na forum obowiązują zasady ortografii. Jeśli jesteś dyslektykiem, zaopatrz się w elektroniczny słownik ortograficzny, np. wbudowany w edytor tekstowy lub przeglądarkę internetową.
2. Pisz posty, które dają się czytać. Nie pisz całych postów ani tematów wielkimi literami. Nie wstawiaj obok siebie wielu wykrzykników ani pytajników. Nie używaj bez potrzeby czcionki pogrubionej, powiększonej ani kolorów.
3. Nie komentuj niemerytorycznie cudzych wypowiedzi. Masz prawo nie zgadzać się z czyjąś wypowiedzą, ale pamiętaj aby wyrazić to w kulturalny sposób.
4. Nie pisz postów nie na temat. Znajdź temat, w którym użytkownicy rozmawiają o tym co cię interesuje. Jeśli takiego nie ma możesz założyć własny.
5. Jeśli nie masz nic mądrego do powiedzenia, nic nie pisz. Postaw na jakość, nie na ilość.
6. Zanim wyślesz nowy post lub wątek, zastanów się, czy na pewno wniesie on coś nowego do dyskusji.
7. Zastanów się czy po jego przeczytaniu użytkownicy dowiedzą się czegoś interesującego czy raczej mogłoby go w ogóle nie być.
8. Nie odpowiadaj na stare tematy, w których dawno nikt nie pisał. Nawet jeśli masz coś ważnego do dodania, jest mało prawdopodobne, aby autor wątku tak długo czekał na odpowiedź. Nie dotyczy to tematów, które z zasady są zawsze otwarte i aktualne oraz poruszają ważne kwestie, przydatne nie tylko autorowi tematu.
9. Na forum wypowiadamy się pełnymi zdaniami i rozwijamy swoje myśli. Odpowiedzi typu: "Ja też tak sądzę..." wnoszą co prawda nową treść, ale nad wyraz szczątkową. Stać Cię na więcej.
10. Moderator nie ma obowiązku poinformowania strony zainteresowanej o działaniach moderacyjnych wykonanych na danej wiadomości czy temacie.